Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
11 - Relacja z XI Forowego Zlotu Kościelisko 2017
Autor Wiadomość
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2017-01-20, 16:39   11 - Relacja z XI Forowego Zlotu Kościelisko 2017

XI FOROWY ZLOT ZIMOWY
KOŚCIELISKO 2017

5-8 stycznia 2017 roku
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5076
Wysłany: 2018-03-15, 20:05   

1. TomaszK


Przyjazd


Zlot zaczynał się w piątek, w święto Trzech Króli, ale większość zlotowiczów przybyła już poprzedniego wieczora. Jako pierwsi TomaszK i Zbychowiec, mając w planie odmiatanie śniegu z parkingu. Okazało się jednak, że mój nieoceniony sąsiad, Władek, nie tylko odśnieżył ogród, ale także rozpalił kominek, więc przywitał nas ciepły dom.


TomaszK
fot. zbychowiec


zbychowiec
fot. zbychowiec

Domek powoli się zaludniał, najpierw przyjechali Czesiowie...


Czesio1
fot. zbychowiec


Agnieszka Czesiowa z Mają
fot. zbychowiec


Czesio1 sprawdza co się dzieje na forum
fot. zbychowiec

... i Mysikróliki


Mysikrólik z Robasem
fot. zbychowiec


Agnieszka Mysikrólikowa
fot. Czesio1


Mysikrólik
fot. zbychowiec

Mogliśmy zatem zrobić pierwsze grupowe zdjęcie.


Pierwsza grupa Zlotowiczów, od lewej: zbychowiec, Mysikrólik, Robas,
Agnieszka Mysikrólikowa, TomaszK, Kinga, Agnieszka Czesiowa, Maja i Czesio1

fot. zbychowiec

Jeszcze tego samego wieczora przyjechali całą czwórką Vandelorowie i jako ostatnia Hanka, która miała po drodze kłopoty z samochodem.
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-03-15, 20:09   

2. Czesio1


Saneczkarstwo


Świąteczny poranek przywitał nas ostrym mrozem. Wskazówka na termometrze zeszła mocno poniżej 20 stopni na minusie. Widok z cieplutkich pokoi mieliśmy cudowny. Wszystko dookoła pokryte było śnieżną pierzyną, w oddali spomiędzy mgieł wyłaniały się szczyty gór. Mógłbym tak stać i stać w nieskończoność w oknie wpatrzony w tą piękną zimową scenerię.


Widok z okna naszej drugiej bazy na domek TomaszKa
fot. Czesio1


Wielkie sople lodu zwisające z dachu domku TomaszKa
fot. Czesio1


Panorama gór
fot. Czesio1


Góry spowite mgłą
fot. kadr z filmu zlotowego


Bałwanek lubi taką mroźną pogodę
fot. kadr z filmu zlotowego

Lecz oto w domku u sąsiada pojawił się dym w kominie. Ależ tak, to przytulny domek naszego Przyjaciela TomaszKa. Gospodarz nie pozwolił sobie na długi sen, zerwał się z posłania bladym świtem, żeby napalić w kominku. To znak, że powinniśmy i my się tam udać, pomóc przygotować śniadanie.
Po wyjściu na dwór dzieciaki skorzystały z okazji by trochę poszaleć w białych zaspach śnieżnych. Maja brnęła w zaspach po kolana, nieco dalej Iga zasypywała Lolo białym puchem. Cisza, spokój, świeże, zimowe górskie powietrze – oto czego brakuje nam na co dzień a czym mogliśmy się teraz nacieszyć do woli.


Maja
fot. Czesio1


Iga i Lolo
fot. kadr z filmu zlotowego


Droga do TomaszKa
fot. kadr z filmu zlotowego


Szereg domków w oddali
fot. kadr z filmu zlotowego

Mróz trzaskał pod naszymi butami gdy szliśmy drogą do TomaszKa. Pomimo krótkiej trasy nosy nam zaczerwieniły się z zimna. Na szczęście u TomaszKa ogień już wesoło buzował w kominku. Z każdą pojawiającą się w saloniku osobą robiło się i cieplej i weselej. Ciepła herbata, pyszne śniadanko a potem kawa i możemy ruszać w teren.
Kilka osób udało się do Zakopanego na świąteczne nabożeństwo, zbychowiec zobowiązał się dopilnować kominka, żeby nie wygasł a my zabraliśmy sanki, jabłuszka do zjeżdżania i ruszyliśmy w stronę Doliny Małej Łąki.


Ruszamy ku Dolinie Małej Łąki
fot. kadr z filmu zlotowego


Dzieciaki z przodu, nie mogły już doczekać się szusowania na górce
fot. kadr z filmu zlotowego

Tuż przed samą główną szosą znajduje się dość stromy zjazd w kierunku zabudowań przy ulicy Małej Łąki. Zimą mało kto tędy jeździ, bowiem jest to dość krótki ale i bardzo śliski fragment drogi, lepiej jest dojechać do zabudowań drogą okrężną. Dla nas ten zjazd był jakby spełnieniem marzeń. Mogliśmy do woli poszaleć na sankach i na jabłuszkach.


Czesio1 z Mają
fot. kadr z filmu zlotowego


Mysikrólik z Robasem
fot. kadr z filmu zlotowego


Lolo z Igą
fot. kadr z filmu zlotowego

Zjeżdżali wszyscy. I najmłodsze dzieciaczki: Iga, Maja i Robas, i te starsze: Kinga i Lolo. Ale dorośli też nie chcieli być gorsi, oto Agnieszka Czesiowa, Agnieszka Mysikrólikowa, Czesio1 i Mysikrólik też szusują saneczkowym torem. Śmiechu było przy tym co niemiara.


Lolo jeszcze na jabłuszku, Iga już na plecach
fot. kadr z filmu zlotowego


Mysikrólik na trasie
fot. kadr z filmu zlotowego


Maja na jabłuszku
fot. kadr z filmu zlotowego


Robas na jabłuszku, za nim pędzi Kinga
fot. kadr z filmu zlotowego


Fik z jabłuszka
fot. kadr z filmu zlotowego


Kinga poległa na stoku
fot. Czesio1


Nasz saneczkowy tor widziany z góry
fot. kadr z filmu zlotowego

Po saneczkowych szaleństwach postanowiliśmy jeszcze przejść się kawałek ku Dolinie Małej Łąki.


Idziemy ku Dolinie Małej Łąki, z przodu Lolo z Igą
fot. kadr z filmu zlotowego


Robas, Agnieszka Mysikrólikowa, Maja i Agnieszka Czesiowa
fot. kadr z filmu zlotowego


Fragment szlaku Doliny Małej Łąki, który można przejść bez biletu
fot. kadr z filmu zlotowego

Przed wejściem na główny szlak odnaleźliśmy kolejną górkę do zjeżdżania.


Iga z Mają toczą kule na bałwana
fot. Czesio1


Czesio1 z Agnieszką i Mają
fot. Czesio1


Lolo z Igą
fot. Czesio1

Nacieszywszy oko pięknym widokiem a płuca górskim, rześkim powietrzem postanowiliśmy wrócić do bazy. Godzinka czasu upłynęła ani się spostrzegliśmy.
A ja, choć za górami zimą nie przepadam, powoli zaczynam zmieniać zdanie...
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
VdL
Zlotowicz



Wiek: 47
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 2934
Skąd: dokąd
Wysłany: 2018-03-16, 10:11   

3. Lolo & VdL


Upiorny hotel


Już na starcie naszej wędrówki do upiornego hotelu musieliśmy przedzierać się przez zaspy śniegu. Sam hotel z daleka mrozi krew w żyłach, bo mimo swojej masywnej budowy wygląda jakby miał się za chwilę zawalić.


Upiorny hotel
fot. Czesio1

Kiedy znaleźliśmy się w środku, panował półmrok. Zbychowiec jak zwykle był na wszystko przygotowany i jego lampa rozświetliła wszystko dookoła.


Hotelowy hall
fot. Czesio1

Zaczęliśmy eksplorować parter hotelu. Tu i ówdzie walały się sterty śmieci, a na ścianach było mnóstwo graffiti.


Sterty śmieci
fot. Czesio1


Sterty śmieci
fot. Czesio1

rl]
Graffitti na ścianie
fot. VdL

Budowa hotelu stanęła w takim momencie, że wszystkie pomieszczenia wyglądały tak samo, można było łatwo się zgubić, nie było żadnych barierek, przez wielkie otwory, w których miały stać okna rozpościerał się widok na całą okolicę.


Widok z hotelowego okna na okolicę
fot. Czesio1


Basen hotelowy
fot. VdL

W jednym z pomieszczeń znaleźliśmy kryształową czaszkę rodem z Indiany Jones’a.


TomaszK z lodową czaszką
fot. Czesio1


Lolo z lodową czaszką i długim soplem lodu
fot. Czesio1

Zwiedzając natomiast podziemia „Upiornego Hotelu” napotkaliśmy „Obcego” niczym z filmu „8 pasażer Nonstromo”.


Czaszka w podziemiach upiornego hotelu
fot. Czesio1


Czaszka w podziemiach upiornego hotelu
fot. Czesio1

Obcy postanowił się reaktywować i nas unicestwić, oto postać, która zamiast głowy miała trupią czaszkę. Z zaskoczenia udało się go sfilmować i umknąć dalej, a postać z trupią czaszką spokojnie czekała na kolejnych forowiczów. Wbrew pozorom to była pozytywna postać... tylko osamotniona.


Postać z trupią czaszką
fot. Czesio1

Na ostatnim piętrze była przygotowana pułapka na nieproszonych gości.


Stryczek dla złoczyńców
fot. VdL


Wielki sopel lodu wiszący niczym miecz Damoklesa
fot. Milady


Wielki sopel lodu wiszący niczym miecz Damoklesa
fot. Milady

Hotel naprawdę jest upiorny w którym jest mnóstwo pułapek i niebezpieczeństw, możliwe że jest ukryty tam skarb?


Żegnaj upiorny hotelu...
fot. Czesio1
_________________
 
 
Milady
Moderator



Wiek: 28
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1371
Skąd: Bezludna Wyspa
Wysłany: 2018-03-18, 17:29   

4. Milady


Konkurs kanoniczny Czesia


Punktem kulminacyjnym dnia był wieczorny konkurs zorganizowany przez Czesia. Jak się później okazało był to jeden z bardziej oczekiwanych momentów spotkania będący częściowo wyznacznikiem tego czy to już zlot czy też jeszcze forowe spotkanie. Bo jak się dowiedziałam – nie ma zlotu bez konkursu!


Organizator tłumaczy zasady konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego


Co ten Czesiek znowu wymyślił? – zastanawiają się konkursowicze
fot. kadr z filmu zlotowego

Czesio wykazał się pomysłowością i w bardzo przystępnej formie poprowadził konkurs prowadzący nas przez wszystkie 12 części książek o przygodach Pana Samochodzika. W pierwszej chwili padł na wszystkich blady strach, nikt nie spodziewał się pytań spoza Wyspy Złoczyńców.
Składy drużyn wyglądał następująco:
* Drużyna Krakowska: TomaszK, zbychowiec
* Drużyna Kujawsko–Wielkopolska: Hanka i Mysikrólik
* Drużyna Łódzko–Warszawska: Milady oraz PawelK
* Drużyna Warszawsko–Łódzka: Anka, Mirmił, VdL i Lolo


Drużyna Krakowska: TomaszK i zbychowiec
fot. kadr z filmu zlotowego


Drużyna Kujawsko–Wielkopolska: Hanka i Mysikrólik
fot. kadr z filmu zlotowego


Drużyna Łódzko–Warszawska: Milady oraz PawelK
fot. kadr z filmu zlotowego


Drużyna Warszawsko–Łódzka: Anka, Mirmił, VdL i Lolo
fot. kadr z filmu zlotowego

Pytania w formie pisemnej przekazywane były drużynom. Każda drużyna otrzymywała inny zestaw pytań dotyczący danej części kanonu. Każdej części dotyczyły 3 pytania i należało ustalić na nie odpowiedź w określonym, znanym tylko Czesiowi przedziale czasowym.


Jak miał na imię Kędziorek z „Niewidzialnych”? – nad tym pytaniem
zastanawia się Drużyna Warszawsko–Łódzka

fot. kadr z filmu zlotowego


„Złota rękawica” jest bardzo lubianą częścią przez zbychowca,
więc bez trudu odgadł z TomaszKiem, że Wszędobylska Hanna
pracuje w tygodniku „Szanuj zieleń”.

fot. kadr z filmu zlotowego


W Ogrodzieńcu czy w Gardzieniu znajdowały się ruiny dworu pięknej
Jenny z „Niewidzialnych”? – zastanawia się Mysikrólik

fot. kadr z filmu zlotowego

A niektóre pytania trzeba przyznać były naprawdę wyszukane. Na przykład: Jak miał na imię Mysikrólik? Ciekawa jestem jak wielu z Was jest w stanie podać na szybko odpowiedź z głowy (powiem tylko, że PawelK potrafi).


Konkursowicze świetnie bawili się próbując odnaleźć odpowiedzi
na kolejne pytania

fot. kadr z filmu zlotowego


Mysikrólik zerka na kartkę z pytaniami sąsiedniej drużyny, czyżby zapomniał,
że nie ma takich samych zestawów pytań?

fot. kadr z filmu zlotowego

Oczywiście poziom zadawanych pytań był na tyle zróżnicowany, że nikt nie mógł mieć ostatecznie najmniejszych pretensji do osoby Organizatora. Odpowiedzi udzielane na bieżąco wspomagały rywalizację pomiędzy pełnymi ambicji i apetytu na pierwsze miejsce forowiczami.


Dokąd jechała autostopowiczka Teresa z „Wyspy złoczyńców” – tego Milady
nie mogła nie wiedzieć, bowiem sama odegrała rolę Teresy machającej
Tomaszowi na pożegnanie

fot. kadr z filmu zlotowego


Młyn nad jeziorem Jasień to na pewno Topielec – Hanka nie może się mylić
fot. kadr z filmu zlotowego

Oczywiście wszystko odbywało się w zdrowej atmosferze, na poważne pytania udzielane były nierzadko mało poważne odpowiedzi. Wiedzą na temat poszczególnych książek z cyklu Pana Samochodzika mógł wykazać się każdy członek drużyny.


TomaszK ze zbychowcem odgadli, że Zosia z „Niesamowitego dworu”
odnalazła w parku wielokolorowy długopis

fot. kadr z filmu zlotowego


Kapitan Petersen z „Templariuszy” palił fajkę – taką odpowiedź
w imieniu drużyny odczytał Lolo

fot. kadr z filmu zlotowego

Honorowo w konkursie wzięła udział Yvonne, którą to od zajęcia pierwszego miejsca uratowała tylko nieobecność w Kościelisku.


Czesio1 do udziału w konkursie zaprosił również Yvonne, którą z nienacka
telefonicznie zbombardował konkursowymi pytaniami. Tylko trzech odpowiedzi
nie znała!

fot. kadr z filmu zlotowego


Jak myślisz TomaszKu, wygraliśmy? – szeptem pyta zbychowiec
fot. kadr z filmu zlotowego


Czas na rozstrzygnięcie konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego

Muszę napisać nieskromnie, że pierwsze miejsce w konkursie zajęła Milady i PawelK! Na drugie miejsce wspięli się Hanka i Mysikrólik. Trzecie miejsce przypadło TomaszKowi i zbychowcowi. Na czwartym uplasowała się Anka, Mirmił, VdL i Lolo.


Miejsce tuż za podium zajęli: Anka, Mirmił, Vdl i Lolo
fot. kadr z filmu zlotowego


Brązowy medal dla Hanki i Mysikrólika
fot. kadr z filmu zlotowego


Drugie miejsce dla TomaszKa i zbychowca
fot. kadr z filmu zlotowego


A najlepsi okazali się Milady i PawelK
fot. kadr z filmu zlotowego


Gratulacje dla zwycięzców od Organizatora
fot. kadr z filmu zlotowego

Muszę przyznać, że konkurs mimo szerokiego zakresu tematyki został poprowadzony bardzo sprawnie a formuła jaką wymyślił Czesio okazała się w mojej ocenie jedną z ciekawszych.


Milady bije brawo wszystkim uczestnikom konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego
_________________
Lubimy towarzystwo, ale nie możemy znieść ludzi cały czas koło siebie. Więc gdzieś się gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diabły.

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10435
Wysłany: 2018-03-18, 17:35   

5. Czesio1


Dolina Małej Łąki


Dolina Małej Łąki znajduje się dokładnie na wprost drogi prowadzącej do domku TomaszKa. Aby znaleźć się na szlaku nie trzeba więc podjeżdżać nigdzie samochodem. Wystarczy krótki, kilkuminutowy spacer w kierunku głównej szosy i oto jesteśmy u wylotu Doliny.
W sobotni mroźny poranek Hanka, Agnieszka Czesiowa i ja postanowiliśmy przespacerować się fragmentem szlaku Doliny Małej Łąki.



Dom TomaszKa
fot. Czesio1


Dom TomaszKa
fot. Czesio1


Tatry w oddali
fot. Czesio1


Giewont
fot. Czesio1


Czerwone Wierchy
fot. Czesio1

Ubraliśmy się ciepło stosownie do panujących warunków pogodowych i ruszyliśmy w drogę. Razem z nami wyszli również Maciek i Wiktoria ale oni tylko z zamiarem dotarcia na „tor saneczkowo–jabłuszkowy pod szosą”.


„Tor saneczkowo–jabłuszkowy pod szosą”.
fot. kadr z filmu zlotowego


Czesio1 z Agnieszką na trasie
fot. kadr z filmu zlotowego


Szusująca Hanka
fot. kadr z filmu zlotowego

Tu zostawiliśmy Maćka z Wiktorią a sami przeszliśmy na drugą stronę szosy. Byłem ciekaw czy przy takiej pogodzie (jakby nie patrzeć ponad 20 stopni na minusie) będzie ktoś siedział w drewnianej budce przy wejściu na szlak i sprzedawał bilety. Nie jest to przecież najpopularniejszy szlak w Tatrach i do tego ten mróz. A jednak kasa biletowa była czynna!! Cóż nam pozostało? Mimo, że chcieliśmy przejść się tylko kawałek w górę to musieliśmy uiścić pełną opłatę.
Szlak był przetarty, po chwili minęła nas dwójka turystów na nartach. Czasem trafił się jeszcze jakiś wędrowiec. Ale poza tym pustka na szlaku. Cisza, spokój.



Agnieszka z Hanką na szlaku
fot. kadr z filmu zlotowego


Agnieszka z Hanką na szlaku
fot. kadr z filmu zlotowego


Czesio1, Agnieszka i Hanka
fot. Czesio1


Czesio1, Agnieszka i Hanka
fot. Czesio1

Zaskoczył mnie bardzo widok płynącego Małołąckiego Potoku, który towarzyszył nam obok szlaku. Górska bystra woda nie boi się siarczystych mrozów, jak ma płynąć to płynie.


Małołącki Potok
fot. Czesio1


Małołącki Potok
fot. kadr z filmu zlotowego


Małołącki Potok
fot. kadr z filmu zlotowego


Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1


Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1


Czesio1 z Agnieszką
fot. Czesio1

Podziwiając zimowe widoki dotarliśmy leśnym szlakiem do pierwszego rozwidlenia szlaków. Niebieski szlak odbijał w prawą stronę na Przysłop Miętusi, żółtym szlakiem w lewą stronę można było dojść na Wielką Polanę.


Ekipa spacerowa na rozwidleniu szlaków
fot. Czesio1

Tu zrobiliśmy sobie przerwę. Nie zabrakło zimowych szaleństw jak za dawnych dziecięcych lat.


Trzymamy się mocno...
fot. Czesio1


...hop do tyłu...
fot. kadr z filmu zlotowego


...i leżymy w śniegu...
fot. kadr z filmu zlotowego


...noga w górze...
fot. kadr z filmu zlotowego


...i toniemy w białym puchu
fot. kadr z filmu zlotowego


Jest super!!
fot. kadr z filmu zlotowego

Ponieważ dziadek mróz nie odpuszczał postanowiliśmy już wracać do domku TomaszKa.


Sople lodu na skałach
fot. Czesio1


Sople lodu na skałach
fot. Czesio1


Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1


Do TomaszKa już niedaleko
fot. Czesio1

Godzinka spaceru minęła dość szybko a mimo to porządnie zmarzliśmy się. Jak to dobrze, że kominek u TomaszKa wesoło buzował. Ogrzanie zmarzniętych policzków przy płonących drwach w takiej górskiej scenerii to sama przyjemność.
A to przecież nie koniec atrakcji na dziś.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Hanka
Żądny przygód
Hanka


Wiek: 46
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 662
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2018-03-19, 10:45   

6. Hanka


Kulig


Pewnego grudniowego dnia zadzwonił mój telefon. Po drugiej stronie odezwali się zbychowiec i TomaszK. Rozmawialiśmy o styczniowym zlocie w Kościelisku. Wtedy to nieśmiało zaproponowałam, iż podczas tego spotkania można by zorganizować kulig. Tomaszkowi spodobał się mój pomysł. Podjął się zamówienia dla nas odpowiedniej ilości sań. Wymyślił dalsze atrakcje, po kuligu mieliśmy grzać się przy ognisku, zajadając pieczone kiełbaski i popijając szlachetne miody.


Staropolski kulig

Kulig to karnawałowa zabawa szlachty polskiej, znana od końca XVI w. Organizowana była od świat Bożego Narodzenia do Środy Popielcowej. Celem kuligów była wspólna sąsiedzka zabawa, dająca możliwość bliższego poznania się czy złagodzenia sporów. Może my też chcieliśmy się poczuć jak towarzystwo ze szlacheckim pochodzeniem, poznać okolicę jadąc saniami zaprzęgniętymi w konie.
W sobotę 7 stycznia z niecierpliwością nasza wesoła kompania wyglądała przez okno z Tomaszkowego domu i wypatrywała góralskich zaprzęgów. Usłyszeliśmy najpierw dzwonki, potem trzaskanie bicza, skrzypienie przemykających po śniegu sań i naszym oczom ukazał się sznur pojazdów ciągniętych przez śliczne wierzchowce.


Pierwsze sanie już nadjeżdżają
fot. PawelK


Dwukonne sanie
fot. kadr z filmu zlotowego

Kroczyły majestatycznie i dumnie. Konie prezentowały się fantastycznie, kare, gniade, kasztanowe i siwe ustrojone były w dzwoneczki i kolorowe wstążki. Z ich nozdrzy w mroźne powietrze wydobywały się kłęby pary, ślicznie wygadały z błyszczącą sierścią upstrzoną śniegiem, z oszronionymi wąsami i rzęsami.


Konie z oszronionymi wąsami i rzęsami spokojnie oczekiwały
aż wszyscy zasiądą do sań

fot. PawelK

Na dworze panował straszny ziąb, było chyba – 25 stopni. Choć słońce uśmiechało się chwilami serdecznie surowy mróz nie ustępował kolejny dzień. Cała okolica okryta była skrzącym całunem promiennej bieli. Opatuchalismy się więc solidnie by nie zmarznąć za bardzo podczas kuligu.


Pięknie prezentował się rząd sań w naszym kuligu
fot. Maciek

Powoli mościliśmy się w saniach. Troskliwi górale okrywali nas kocami. Rozdali zapalone pochodnie i mogliśmy ruszać w drogę. Składy sań były następujące:
1) Czesio1, Agnieszka, Kinga i Maja
2) TomaszK, Hanka, Maciej, Wiktoria
3) Mysikrólik, Agnieszka i Robert
4) VdL, Marzena, Iga i Lolo
5) PawelK, Anka, Milady i Mirmił


W pierwszych saniach usiedli: Hanka, TomaszK, Wiktoria i Maciek
fot. Maciek


Wiktoria i Maciek
fot. Maciek


Hanka i TomaszK
fot. Maciek


W saniach drugich usiedli: Czesio1, Kinga, Agnieszka i Maja
fot. Czesio1


Agnieszka i Maja
fot. Czesio1


Czesio1 i Kinga
fot. Czesio1


Marzena i Iga w saniach numer trzy
fot. VdL


Milady i Mirmił usiedli w ostatnich saniach
fot. PawelK


Milady i Mirmił już z płonącymi pochodniami
fot. PawelK

Nie wiem o czym dyskutowano w innych saniach. Ja miałam ogromną przyjemność siedzieć obok Gospodarza naszego zlotu, TomaszKa, który w niebywałą swobodą opowiadał historie Kościeliska i mieszkających tam ludzi.


W pięknej zimowej scenerii konie ruszyły z kopyta
fot. Maciek


Płonąca pochodnia a w oddali między drzewami masyw Giewontu
fot. Maciek

Czas mijał niezwykle miło, podziwialiśmy tatrzańskie, ośnieżone szczyty. Aż chciało się śpiewać:
Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki,
Hej, jadą w saniach panny, przy nich janosiki.
Spod kopyt lecą skry, hej lecą skry,
Zmarznięta ziemia drży, hej ziemia drży.


Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki
fot. PawelK


Ciągną, ciągną sanie,
góralskie koniki

fot. PawelK


Ciągną, ciągną sanie,
góralskie koniki

fot. VdL


Giewont w oddali
fot. Maciek


Masyw Giewontu
fot. Maciek


Wielkie tatrzańskie
polany pokryte grubym
puchem śniegu

fot. Maciek


Kulig
fot. Maciek


Kulig
fot. VdL


Kulig
fot. VdL


Konikom coraz zimniej
fot. Maciek

Gdy pędziliśmy z górki rzeczywiście drżała ziemia. Tymczasem purpurowy zachód rozgorzał za czarnymi czubami górskich sosen, zaczynało się robić coraz ciemniej. Księżyc wypłynął na niebo jak złota łódź. Powoli zbliżaliśmy się do mety naszego kuligu.


Płonąca pochodnia
rozświetla zapadający
wokół mrok

fot. VdL

Zmarznięci ale bardzo zadowoleni opuszczaliśmy sanie myśląc już o smacznym obiedzie i czekających nas wieczornych konkursach. Ten kulig to niezapomniana przygoda. Dziękujemy TomaszKu.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2018-06-06, 12:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5076
Wysłany: 2018-03-19, 19:18   

7. TomaszK


Sobotni wieczór


Kiedy po zakończeniu kuligu pod karczmą „Holny” okazało się że nie ma dla nas miejsca w tej gospodzie, postanowiliśmy zrobić sobie obiad w domu, pomimo że nie byliśmy na to przygotowani. Każdy jednak nawiózł jakiegoś jedzenia, więc z głodu nie powinnyśmy umrzeć. Na pierwsze danie Hanka zaofiarowała się błyskawicznie zrobić słynny żur kujawski, który co prawda był planowany, ale dopiero na wieczór.


Słynny kujawski żur już gotowy
fot. kadr z filmu zlotowego


Słynny kujawski żur już gotowy
fot. kadr z filmu zlotowego


Smacznego
fot. kadr z filmu zlotowego

Drugie danie też było awaryjne, rozmroziliśmy kotlety, które moja ciocia upiekła w ogromnej ilości, zostały podgrzane w piekarniku. Sałatką zajęła się Marzena, a była to sałatka niezwykła, bo z pieczonym boczkiem, co w sałatkach spotykane jest rzadko (a szkoda).


Sałatka w wykonaniu Marzeny
fot. kadr z filmu zlotowego

Dla mnie był to najprzyjemniejszy wieczór w Kościelisku. W domku był gwar, ruch, nikt się nie nudził, Maja i Iga okupowały schody i bawiły się lalkami w skomplikowaną grę fabularną,


Sobotnia wieczorna uczta
fot. Maciek


Sobotnia wieczorna uczta
fot. Maciek

niektórzy grali w bilard (brylował Lolo),


Zbychowiec przy bilardowym stole
fot. VdL


TomaszK z trybun obserwuje pojedynek Czesia ze zbychowcem
fot. VdL


Czesio1 atakuje
fot. VdL

a Mysikrólik zgromadził chętnych na grę planszową.


Jedna z wielu gier, które przywiózł na zlot Mysikrólik
fot. Czesio1

Wszystkiemu oczywiście towarzyszyły rozmowy o tych co przyjechali, o tych co nie przyjechali, o następnych zlotach – czyli to co nas integruje. Było też pieczenie kiełbasy na kominku, co zastąpiło wstępnie planowane ognisko, odwołane z powodu siarczystego mrozu. Sąsiad pan Władek, przygotował nawet miejsce na ognisko na swoim polu i zgromadził drewno, ale ostatecznie spędził ten wieczór u nas.

Częścią wieczoru była zabawa przygotowana przez Hankę a prowadzona przy wsparciu Milady.


Hanka objaśnia zasady zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego


Hanka rozdaje uczestnikom czyste kartki do zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego

Każdy otrzymał kartkę, napisał na niej swój nick forowy i podał ją sąsiadowi. Z kolei na kartce otrzymanej od sąsiada z lewej, wpisywał odpowiedź na pierwsze pytanie i podawał sąsiadowi z prawej.


Pierwsze pytania już padły
fot. kadr z filmu zlotowego


Ale fajnych znajomych ma ten mój sąsiad TomaszeK - zdaje się
myśleć Władek patrząc na naszą wesołą ferajnę

fot. kadr z filmu zlotowego


Nawet operator kamery Czesio został wciągnięty w wir zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego

Pytania dotyczyły osoby której nick był napisany na kartce, udzielane były anonimowo, kolejno przez wszystkich uczestników zabawy. Pytania były żartobliwe, np. „Jaki tytuł będzie mieć jego biografia”, odpowiedzi też były żartobliwe, ale w sumie mówiące danej osobie, co myślą o nim inni.


Hanka odczytuje odpowiedzi na kolejne pytania
fot. kadr z filmu zlotowego

Wieczór przeciągnął się do północy, a dla niektórych nawet dłużej. A temperatura na zewnątrz spadała i spadała...


Ekipa zlotowa prawie w komplecie. Od lewej: Władek, Marzena, Iga,
Lolo, Maja, VdL, Mirmił, Milady, TomaszK, Czesio1, Robas, Mysikrólik,
Agnieszka Mysikrólikowa, zbychowiec, Agnieszka Czesiowa,
Maciek (syn Hanki), Kinga, Hanka, Paweł i Anka.

fot. Czesio1
_________________
 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 42
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 2211
Wysłany: 2018-03-20, 09:07   

8. Mysikrólik


Poranne odpalanie wehikułów


Nieuchronnie zbliżał się czas wyjazdu. Bardzo wcześnie w niedzielę, bo już o 7 rano, w kominku zaczął wesoło trzaskać ogień i pierwsi zlotowicze schodzili się na śniadanie.
Wszystko fajnie, tylko był mały problem. Komu w ogóle odpali samochód. Mróz od rana był nadal potężny, blisko –30 stopni.


Niedzielny poranek
fot. Agnieszka

Sobotnia próba wypadła pomyślnie dla VdL, Hanki, Czesia i o dziwo TomaszKa.
W niedzielę nie było już tak dobrze.
Opel TomaszKa chodził jak pszczółka, VdL i jego Skoda oraz Volkswagen Hanki również nie miały problemów z odpaleniem. Nieoczekiwane problemy miała za to „Renówka” Czesia w której prawdopodobnie paliwo zmieniło się w coś niezdatnego do rozruchu, mimo że miała chyba najlepszy akumulator ze wszystkich aut.
Kia Mirmiła i Milady, oraz Skoda Mysikrólika wyglądały jakby wyzionęły ducha.
Jakiekolwiek próby odpalenia na kable, nie dawały żadnego rezultatu.
VdL zaordynował kąpiele zdrowotne dla baterii obu samochodów i tak akumulator Kii pławił się w TomaszKowej misce do prania, a Mysikrólik podgrzewał swój w zlewie w kuchni.
W tym czasie Czesio próbował reanimować swój samochód za pomocą farelki.
Stało się jasne, że nie uda nam się wystartować na „Zakopiankę” przed tabunami wracającymi z długiego weekendu.
Cała załoga zlotowa lojalnie dotrzymywała towarzystwa uwięzionym w Kościelisku.
Po ok. trzech kwadransach podjęliśmy kolejne próby odpalenia. Na pierwszy ogień poszedł „koreańczyk” z miasta Łodzi. Tym razem do walczących dołączyła Milady, która postanowiła wspomóc duchowo swój samochód. Po kilku próbach wreszcie silnik zaczął pracować, czym sprawił radość właścicielom, a pozostałym wlał nadzieję w serca.
Skoda Mysikrólika, po zamontowaniu „zrelaksowanego” akumulatora i zastosowaniu podobnej techniki, odpaliła prawie od razu, choć w charakterystyczny dla diesli, terkotliwy sposób. Inna sprawa, że od mrozu zapaliły się wszystkie kontrolki i niektóre nie zgasły już aż do wizyty u elektromechanika, a drogę powrotną Skodzina przejechała na włączonych na stałe światłach stopu.
Pozostał więc samochód Czesia, który miał niestety problemy wykraczające poza nasze możliwości i została wezwana pomoc w postaci „Startera”.


Skuteczna próba odpalenia Czesiowej „Renówka”
fot. Agnieszka

Jako pierwsza opuściła nas Hanka z rodziną, która miała w planach poszusować jeszcze w Witowie. Następnie w drogę wyruszyła drużyna Mysikrólika, który miał najdalej. Pozostali wyjechali niewiele później. Akcja rozruchowa Renaulta poszła sprawnie i kawalkada aut, z Czesiem, Mirmiłem i VdL za kierownicami, pojechała za Oplem TomaszKa, aby sobie tylko znanymi drogami ominąć korki na „Zakopiance”.
Wyjazd nastąpił dopiero po 13-tej.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 3930
Wysłany: 2018-03-20, 11:23   

9. PawelK


Górskie wędrówki


Dzień pierwszy. Piątek, 6 stycznia. Zimno. Rano (pojęcie względne, jak mawiał mój kolega ze studiów, rano jest 2 godziny po wstaniu z łóżka), czyli ok 9–13 stopni. Ponieważ wczesnym popołudniem jest przewidziana eksploracja rudery hotelowej w Kościelisku planujemy trasę po której zdążymy i na obiad i do Kościeliska. Padło na lajtową traskę na Halę Kondratową. Tam zawsze jest ciepła herbatka i jedyny, ze schronisk w Tatrach, piernik (w pozostałych jest szarlotka). Wyszliśmy na tyle rano, że na szlaku było w miarę pusto, sporo śniegu i niezbyt ślisko.


Szlak na Halę Kondratową
fot. PawelK

Szlak na Halę Kondratową
fot. PawelK


Śnieg pięknie ubrał drzewa w Dolinie Kondratowej
fot. PawelK


Drzewa pokryte śniegiem
fot. PawelK


Białe szczyty gór wyłaniające się powyżej drzew
fot. PawelK


Kopa Kondracka w oddali
fot. PawelK

Szlak niestety częściowo przecina się, częściowo pokrywa z nartostradą. Swoją drogą, zadziwiają mnie niesamowicie ludzie, którzy na plecach wnoszą narty dwie godziny w górę aby potem pół godziny zjeżdżać po ścieżce pełnej ludzi. Wracając do wycieczki – pod górę w miarę pusto. Na hali trochę ludzi ale bez przesady, miejsce w środku się znalazło, herbata z cytryną i piernik też.


Schronisko na Hali Kondratowej
fot. PawelK


Schronisko na Hali Kondratowej
fot. PawelK

Na hali ponad metr śniegu.


Znaki górskie tonące w zaspach śniegu
fot. PawelK

Widoki w zależności od przewianych chmur, na zmianę trochę słońca, trochę chmurek. Wracamy oczywiście tą samą trasą, niestety znajduje się kilku „pseudo–narciarzy”, którzy nie zauważają, że śmigają ścieżką, po której chodzą ludzie i na centymetry wyprzedzają waląc w dół z pełną prędkością.


W drodze powrotnej
fot. PawelK


Hotel Górski na Kalatówkach
fot. PawelK

Po drodze umawiamy się z Tomaszkiem, że obiad o 14 i ktoś po nas podjedzie. Obiad zaplanowaliśmy u Ryśka. Wszystko by było fajnie, bo restauracja fajna ale wiele się zmieniło. Rysiek (knajpa) ma już ponad 1800 lajków na fejsie w związku z tym nagle stał się jedną z najbardziej popularnych jadłodajni w Zako. Konsekwencją są: wyższe ceny, mniejsze porcje i... coraz dłuższe kolejki. Tym razem kolejka była już na schodach do toalety i zrezygnowaliśmy z tej przyjemności (co więcej, ostatniego dnia odkryliśmy, że przy Strążyskiej, gdzie dotychczas kupowaliśmy czasami chleb z własnego wypieku, pani ma teraz oprócz chleba, również pierogi z jagodami, więc Anka już nie musi chodzić do Ryśka na pierogi). Jedzonko wzięliśmy w barze mlecznym przy Zamoyskiego a niedługo po obiedzie przyjechali po nas Milady z Mirmiłem.

Dzień drugi, Sobota, 7 stycznia. Jeszcze zimniej. Tym razem –24 na naszym termometrze.


Mroźny poranek w Zakopanem
fot. PawelK

Ponieważ TomaszK zaplanował na 15:30 kulig a my chcemy coś jeszcze zjeść przed, rezygnujemy z wcześniejszych planów wycieczki Kościeliską do Hali Ornak i Smreczyńskiego Stawu na rzecz prostej i przyjemnej wycieczki Strążyską do Polany Strążyskiej i Siklawicy.


Szlak Doliną Strążyską
fot. PawelK


Giewont w oddali...
fot. PawelK


...i w zbliżeniu
fot. PawelK

Ludzi jeszcze mniej niż w piątek (pewnie za zimno). Herbaciarnia na szczęście otwarta.


W herbaciarni na Polanie Strążyskiej
fot. PawelK

Zamawiamy nieśmiertelną szarlotkę i idziemy obejrzeć, jak tym razem zamarzła Siklawica. Niestety pięknie zamarznięta zazwyczaj lecąca woda jest przykryta grubą warstwą śniegu ale nikt nam nie przeszkadza w oglądaniu i fotografowaniu, bo ludzi nie ma.


Zamarznięta Siklawica
fot. PawelK


Zamarznięta Siklawica
fot. PawelK

W drodze powrotnej spotykamy coraz więcej ludzi, również z dziećmi – ociepliło się, tylko –20 stopni.


W drodze powrotnej
fot. PawelK


Zza chmur wyjrzało słońce
fot. PawelK


Podróż balonem ponad Tatrami
fot. PawelK


Zamarznięty Potok Strążyski
fot. PawelK

Tym razem wcinamy w domu jajecznicę na boczku i śmigamy busikiem na kulig do Tomaszka.
_________________
Schwytany samuraj przestaje być samurajem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.69 sekundy. Zapytań do SQL: 14