Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Czesio1
2018-06-26, 16:16
07 - Relacja z VII Forowego Zlotu Kościelisko 2015
Autor Wiadomość
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 11357
Wysłany: 2015-02-24, 21:11   07 - Relacja z VII Forowego Zlotu Kościelisko 2015

VII FOROWY ZLOT ZIMOWY KOŚCIELISKO 2015
23-25 stycznia 2015r.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 5637
Wysłany: 2018-06-24, 14:06   

1. TomaszK


Przyjazd gości


Ekipa krakowska (na razie w osobach TomaszaK i Brunhildy, wyjechała wcześnie rano bo o godzinie ósmej. Ale i tak nie byliśmy pierwsi, bo kiedy minęliśmy Witów zadzwonił Paweł, z informacją, że właśnie wyrusza z Anką do Doliny Kościeliskiej. Po przyjechaniu na miejsce zastaliśmy ogień płonący na kominku i choinkę – jedno i drugie było zasługą Władka, naszego nieocenionego sąsiada.


Domek gotowy na przyjęcie gości
fot. Brunhilda

Na szczęście nie trzeba było odgarniać śniegu z miejsc parkingowych, za to warstwa lodu na ziemi skutecznie utrudniała chodzenie.


Śniegu jak na lekarstwo
fot. Brunhilda

Nie zdążyliśmy się nawet rozpakować, bo za chwilę zadzwonili Roch i Babie Lato, informując że ich pociąg wjeżdża na stację. Ruszyliśmy zatem do Zakopanego i w pobliżu dworca wypatrywaliśmy pary pasującej do opisów z forum. Przed dworcem stała jakaś para, ale nie zareagowali na nasz widok, a poza tym nie trzymali się za ręce. Dopiero po chwili zobaczyliśmy w oddali machające do nas, nasze forowe gołąbki (jak określiła ich później moja żona) i od razu poznaliśmy że to oni.


Forowe Gołąbki - Babie_Lato i Roch
fot. Brunhilda

Taka jest magia forum – potrafimy siebie rozpoznać, nawet jeżeli się wcześniej nie spotkaliśmy. Brunhilda postanowiła pochodzić po Zakopanem, a my z Babim Latem i Rochem wróciliśmy do Kościeliska, oczekiwać kolejnych zlotowiczów.
Jako pierwszy przyjechał Czesio, wkrótce potem Johny z Anką i misią, a po kilku godzinach Yvonne z Ace77 i Milczącym Wilkiem.
Wkrótce wróciła obładowana pamiątkami Brunhilda, a po moją żonę Beatę pojechałem na dworzec autobusowy kiedy było już ciemno. Milady z Mirmiłem, z powodu korków dojechali jeszcze później, a kiedy zjawili się PawelK z Anką, pozostało już tylko czekać na Athenais, która miała dotrzeć dopiero około dziesiątej wieczór.
W naszym domku nie było wystarczającej ilości łóżek, aby mogli nocować wszyscy zlotowicze (chociaż wcześniej niektórzy zapowiadali, że będą spać na materacu przed kominkiem), dlatego wcześniej zarezerwowałem miejsca w domu drugiego sąsiada. Dom nie jest zamieszkały i dlatego najbardziej bałem się, czy będzie działać ogrzewanie, a moje obawy okazały się słuszne. Wprawdzie Rochowi i Babiemu Latu to nie przeszkadzało i kiedy tylko pojawił się Władek z kluczami, poszli odespać podróż pociągiem ze Szczecina, ale wkrótce potem dzięki działaniom Władka i Milczącego Wilka, ogrzewanie udało się wreszcie uruchomić.
Kolejno przybywający zlotowicze przywozili mnóstwo jedzenia, stawianego od razu na stół – Czesiu smalec i wino własnej roboty (rocznik 2004), Yvonne ciasto marchewkowe, Ace79 ciasto drożdżowe z grubą warstwą kruszonki, Babie_Lato nalewkę malinową, która w całości poszła tego samego dnia, Johny „Dar puszczy” – zwalający z nóg nektar pochodzący z Podlasia, misia pasztet z soczewicy i wino grejpfrutowe, a Brunhilda suszone mięso z kangura i krokodyla, kandyzowany durian (egzotyczny owoc o smaku nieświeżej cebuli) i suszone, solone śliwki – specjał którym zachwycają się Chińczycy. Kiedy zasiadaliśmy do kolacji, z Brześcia Kujawskiego zadzwoniła Hanka z życzeniami dla wszystkich i potwierdziła, że we wrześniu odbędzie się uroczyste zakończenie rewitalizacji jeziora Cmentowo z Wyspą Złoczyńców. Oczywiście że przyjedziemy.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4172
Wysłany: 2018-06-24, 14:06   

2. PawelK


Dolina Kościeliska


W piątek zlotowicze głównie się zjeżdżali. Ponieważ my przyjechaliśmy w czwartek w nocy, więc postanowiliśmy wykorzystać każdą wolną chwilę. Pogoda była przyzwoita (to znaczy, że nie padało) wybraliśmy się do Doliny Kościeliskiej. TomaszK odbierał zlotowiczów, Brunia śmigała po dolinie Krupówek, pozostało nam przejść się samotnie.
Wycieczka standardowa, busik z Krupówek, 4,5 zeta za osobę. Wysiadamy na przystanku przy wejściu do doliny. Ludzi niewiele. Na drodze trochę ślisko. Niskie chmury i wiatrołomy wyglądają trochę magicznie, trochę jak z horroru.



Chmury nad Doliną Kościeliską
fot. PawelK


Pozostałości XVIII-XIX ośrodka hutniczego metali kolorowych
fot. PawelK


Dolina Kościeliska
fot. PawelK


Potok Kościeliski
fot. PawelK

Przez chwilę widzimy słońce i niebieskie niebo pomiędzy chmurami ale zaraz widok zachodzi chmurami. W schronisku na hali Ornak niewielu turystów. Kolejka do bufetu to dwie osoby, więc jak zwykle kupujemy najlepszą w Tatrach szarlotkę (z wielkimi kawałkami jabłek), a ponieważ jest już po 12, to również pomidorową z ryżem. Szarlotka na deser.
Przymierzaliśmy się do spaceru nad Staw Smreczyński ale ścieżka była całkowicie oblodzona i sobie odpuściliśmy. Wracamy ślizgając się w dół. Droga jest trudniejsza, bo wierzchnia warstwa śniegu na lodzie rozpuściła się i zamieniła w cienką pokrywę wodną na lodzie. Idziemy powoli więc droga zajmuje ok półtorej godziny. Przy wyjściu z doliny czeka już busik. Powrót do Zakopanego i obiad u Ryśka. Czyli standardowy dzień naszego pobytu.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8473
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-06-24, 14:07   

3. johny


Wieczorna biesiada


Pierwsza ekipa łódzka w osobach johnego, Anuli i misi wartko, co koń mechaniczny wyskoczy w piątkowy ranek udała się na spotkanie przygody w stronę Zakopanego. Pogoda nie była zachęcająca ale co tam, to nie liczyło się najbardziej. W końcu celem był I zimowy zlot z naszym gościem specjalnym prosto z krainy kangurów.
Droga nie była zbyt nużąca i po około 4 godzinach podróży ekipa łódzka szczęśliwie dotarła do fantastycznego domku fantastycznego gospodarza – TomaszKa. Na miejscu byli już wspomniany wcześniej gospodarz, Ojciec nasz jedyny – Czesio1, „brat” johny’ego Roch wraz z niewiastą Babim_Latem zwaną no i oczywiście nasza przyjaciółka z dalekiego kraju, czyli Brunhilda. Jak to zwykle bywa radość ze spotkania starych znajomych była przeogromna. Wszyscy zasiedliśmy do suto zastawionego stołu, na którym jadła i trunków było bez liku.
Nie masz w naszym towarzystwie prawdziwych patriotów, którzy daliby zarobić ukochanemu krajowi z tytułu zakupu napojów akcyzowych… Na stole dominowały wyskokokowe napitki domowej roboty i maści wszelakiej. Od miodu tomaszkowego, winka czesiowego przez wykwintną malinową nalewkę na mocnym dosłownie akcencie rodem ze wschodnich rubieży Rzeczypospolitej kończąc jakże pięknie nazwanym Dar Puszczy.
W takich to oto okolicznościach deliberowaliśmy o tym i owym popadając z każdą minutą w co raz większą wesołość. Czas płynął bardzo szybko i oto we drzwiach domostwa stanęła kolejna samochodzikowa ekipa z pewnego grodu położonego niedaleko Torunia – w osobach nowej koleżanki Ace79, nowego kolegi Milczącego Wilka i dobrze już nam znanej Yvonne.



Pierwszy wieczór w Kościelisku
fot. Brunhilda


Wieczorne rozmowy
fot. misia


Wieczorne rozmowy
fot. misia

Nowi goście rychło zintegrowali się z biesiadnikami i robiło się już co raz bardziej rodzinnie, tym bardziej, że w końcu dotarli również Milady z Mirmiłem, PawełK z Anią no i na końcu Athenais.
Znów byliśmy razem i znów na te kilka chwil przenieśliśmy się gdzieś daleko poza codzienne troski i znoje...
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Ace79
Zlotowicz


Wiek: 39
Dołączył: 18 Sty 2015
Posty: 55
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-06-24, 14:07   

4. Ace79


Samochodzikowy turniej 1 z 11


Po serdecznych powitaniach i sutej biesiadzie zostaliśmy zaproszeni przez nieocenionego Czesia1 do udziału w zorganizowanym przez niego konkursie 1 z 11, wzorowanym na teleturnieju 1 z 10, który jest nota bene najdłużej transmitowanym teleturniejem w polskiej telewizji (od 6 czerwca 1994r do dziś). Nie wiem czemu organizator naszego konkursu skorzystał z formuły akurat tego teleturnieju, być może miał na to wpływ regionalny patriotyzm, gdyż realizacja nagrań do 1 z 10 odbywa się w oddziale Telewizji Polskiej w Lublinie, a być może dlatego, że jest to świetny teleturniej. Ni za tym, ni po tym Czesio prowadził nas, niczym Tadeusz Sznuk, przez kolejne etapy konkursu.
Zanim przeszliśmy do właściwej zabawy, każdy musiał przejść eliminacje, polegające na dopisaniu tytułów kanonu - o Panu Samochodziku, rzecz jasna – do odpowiednich fragmentów powieści. Jednym zlotowiczom poszło lepiej, innym gorzej, jednakże wszyscy zakwalifikowaliśmy się do dalszego etapu, który odbył się w bardzo rozrywkowej atmosferze.
Zgromadzeni wokół stołu bilardowego przystąpiliśmy do gry, bynajmniej nie w bilard.



Samochodzikowy turniej 1 z 11 czas zacząć
fot. misia

Naszym zadaniem było odpowiadać na losowe pytania z kategorii: osoba, miejsce, czas i inne. Na początek wszyscy mieliśmy po trzy szanse, których ubywało z każdą błędną odpowiedzią.


Wszyscy konkursowicze wciąż z trzema szansami
fot. misia

W pierwszej rundzie zgodnie z kolejnością otrzymywaliśmy po jednym pytaniu. Znaliśmy odpowiedź – dobrze, nie znaliśmy – szansa z 3 spadała do 2. Następna runda polegała na tym, że zawodnik, który odpowiedział poprawnie na pytanie, typował kolejną osobę do odpowiedzi i tu zaczęło się prawdziwe „koszenie” przeciwników. Tu też wyszło na jaw, kto jak wnikliwie czyta i jak z jego pamięcią, bądź jak w niektórych przypadkach z niepamięcią lub zwyczajnie kto jest szczęśliwcem, który trafił na łatwiejsze pytania, a kto ma pecha i trafia na pytania z kategorii czas, która okazała się szalenie trudna i wzbudziła kontrowersje. I tak pomalutku grono uczestników topniało, aż została trójka finalistów: wspaniały TomaszK, rozemocjonowana Yvonne oraz Darem Puszczy rozweselony - johny.


W finale Czesio1 asystowała Ace79
fot. misia

W finale znów każdy miał 3 szanse i o dziwo, znów musieli odpowiadać na pytania, a tych było 40. Dopóki zawodnik nie udzielił trzech poprawnych odpowiedzi, prawo do niej miał ten, kto pierwszy się zgłosił po usłyszeniu pytania, a więc w tym etapie liczył się także refleks. Za każdą poprawną odpowiedź uczestnik otrzymywał punkt, za złą tracił szansę. Po zdobyciu trzech punktów znów można było „kosić” konkurencję, wskazując osobę która ma odpowiadać. Można było wskazać na siebie za co, jeśli się znało poprawną odpowiedź, zarabiało się aż dwa punkty. Potyczkę gigantów zwyciężył TomaszK pomimo dość wyrównanej walki.
Konkurs 1 z 11 okazał się tak wciągający, a ilość pytań przygotowanych przez Czesia tak duża, że postanowiliśmy zagrać jeszcze raz. Za drugim razem w finale zmierzyły się trzy gracje: Athenais, Milady oraz Yvonne.



Finał z udziałem trzech Gracji: Athenais, Yvonne i Milady
fot. misia

Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Yvonne i do jej rąk powędrowała wspaniała nagroda w postaci czterech audiobooków, nagranych przez znamienite grono Forowiczów. Taką samą nagrodę z rąk organizatora otrzymał TomaszK.


Zwycięzcy turniej 1 z 11: Yvonne i TomaszK
fot. misia


Pamiątkowe zdjęcie autora z laureatami konkursu
fot. misia

A ponieważ jeszcze nam było mało, postanowiliśmy sprawdzić, jak dobrą pamięcią cieszy się sam autor pytań. Szczególnie ciekawiło nas, jak sobie poradzi w kategorii czas. Czesio stawił czoła zwycięzcom Yvonne i TomaszKowi. Okazało się, że Czesio tak jak słonie pamięć ma dobrą, choć niekoniecznie jeśli chodzi o pytania z kategorii czas, bo i jemu zdarzały się błędne odpowiedzi w tej materii. Potyczkę wygrała Yvonne, bo ona jako jedyna zachowała szanse, jednak ilością zdobytych punktów Czesio przytłoczył konkurentów.
I tym oto akcentem zabawa w 1 z 11 zakończyła się. Myślę, że zarówno zwycięzcy, jak i finaliści czuli się usatysfakcjonowani swoją wiedzą, natomiast przegrani... jak następnym razem zasiądą do czytania którejkolwiek z powieści kanonu pewnie będą robić notatki. Ja przynajmniej mam takie postanowienie.
Czesiu1 dziękujemy bardzo za świetnie przygotowany konkurs.


dop. Czesio1: Cała przyjemność po mojej stronie
_________________
 
 
Athenais
Lubi przygody



Dołączył: 04 Maj 2014
Posty: 33
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2018-06-24, 14:08   

5. Athenais


Spacer w zimowej scenerii Doliną Strążyską


W sobotę rano (teoretycznie o szóstej, a praktycznie jednak nieco później..., a właściwie to jeszcze później...) ekipa "hardcore'owa" wybrała się na spacerek w góry. Okazało się, że w nocy spadł śnieg i wszędzie było ślicznie biało, a śnieżek nie tylko spadł, ale nawet cały czas spadał, powiększając rosnącą białą pierzynkę i przykrywając wczorajszy lód.


Część ekipy "hardcore'owej" gotowa ruszyć na szlak
fot. Milady

Spacer rozpoczęliśmy przy wejściu do Doliny Strążyskiej, gdzie czekali już na nas PawelK i Ania.


U wylotu Doliny Strążyskiej
fot. Milady

Roztaczające się po obu stronach ścieżki bajkowe zimowe krajobrazy sprawiały, że każdy posiadacz aparatu fotograficznego nie wypuszczał go z rąk, cykając fotki, dopóki obiektywy nie pokryły się drobnymi kropelkami, gdyż przez cały czas naszej wędrówki śnieżek padał, popadywał, wręcz popadywiwał, a nawet robił te trzy rzeczy na raz.


Dolina Strążyska
fot. Milady

Mile gawędząc, dotarliśmy do końca drogi, czyli wznoszącej się pionowo skały, z której cienką strużką spadała Siklawica. Mieliśmy cichą nadzieję, że będzie ona zamarznięta, co się niestety nie potwierdziło (no, może było troszkę sopli na bokach i wysoko na górze) , ale i tak stanowiła piękny widok dla oczu i tło dla zdjęcia grupowego.


Sople nad Siklawicą
fot. Athenais


Ekipa zlotowa nad Siklawicą
fot. Athenais

W drodze powrotnej wzięliśmy szturmem herbaciarnię, która przycupnęła przy szlaku, zajmując prawie całe dostępne miejsce i rozgrzewając się napojami oraz posilając słodkościami.


Przerwa na kawę i szarlotkę w herbaciarni-parzenicy
fot. Athenais

Część osób była już zmęczona i trochę przemoczona, więc chociaż był plan, żeby przejść się jeszcze Doliną Białego, to po dotarciu do bramy do doliny, tęsknota za bardziej suchym i ciepłym miejscem zwyciężyła i po skontaktowaniu się z grupą "zwiedzającą", postanowiliśmy dołączyć do niej w Muzeum Tatrzańskim.
Stojąc jeszcze obok herbaciarni, Czesio tęsknym wzrokiem patrzył w stronę Sarniej Skały, która była bądź co bądź jedynym samochodzikowym miejscem w okolicy, ale niestety nikomu nie uśmiechało się jej zdobywanie w taką pogodę, zwłaszcza, że szukanie symbolu Jowiszowego pod śniegiem byłoby zadaniem raczej niewykonalnym. Wyprawa ta musiała więc poczekać na bardziej sprzyjające okoliczności.
_________________
Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 3740
Wysłany: 2018-06-24, 14:08   

6. Brunhilda


Zakopane


Nasza grupa podzieliła się na dwie części. Obie oczywiście ambitne, chociaż...inaczej. Część wybrała się na spacer po zaśnieżonej Dolinie Strążyskiej a część na spacer, po równie zaśnieżonej, Darni Krupówkowej.


Trzy Beaty: Babie_Lato, Brunhilda i Beata
fot. Brunhilda


Brunhilda
fot. Brunhilda


Brunhilda i Beata
fot. Brunhilda

Krupówki, zatłoczone tak samo o każdej porze roku, pełne jak zawsze sklepów, sklepi-ków, stoisk, kawiarenek i atrakcji dla każdego. Cześć grupy Krupówkowej, czyli panie B&B, udała się w rejs po sklepach w poszukiwaniu towarów bez konkretnego przeznaczenia, czyli pamiątek. Parzenice były artykułem szczególnego zainteresowania ale z braku odpowiednich, poprzestałyśmy na góralskich chustach, koralach i filcowych torbach i oscypkach. Śnieg sypał z przerwami, wpadłyśmy więc do kawiarni rozgrzać się grzańcem z malinami. Ogień buzował w piecu, ciepło i przyjemnie wiec zamówiłyśmy jeszcze smażone grzyby. Wspaniałe....
Na ulicy niespodzianka! Biały niedźwiedź, z którym za jedyne 10 złotych można się sfotografować!



Zakopane
fot. Brunhilda


Babie_Lato i Roch na zaśnieżonych Krupówkach
fot. Brunhilda

I tak powoli dotarłyśmy do reszty grupy, która już czekała w Muzeum Tatrzańskim imienia Tytusa Chałubińskiego. To jedno z najstarszych muzeów regionalnych. Znaleźliśmy tam ciekawie opisaną historię regionu, okazy skał i minerałów, fauny i flory Tatrzańskiej. Po-dziwialiśmy też sprzęty, ubiory, przedmioty ozdobne, rzeźbę i malarstwo charakterystyczne dla Podhala.


Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem
fot. Brunhilda


Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem
fot. Czesio1


Popiersie dra Tytusa Chałubińskiego, pomnik Sabały
fot. Brunhilda


„Listwa” na obrazy, łóżko z wysuwaną skrzynią w której spały dzieci,
warsztat tkacki oraz „stolica” – rodzaj ławy przy której spożywano
codzienne posiłki, jedząc z jednej miski

fot. Brunhilda


„Stolica” – rodzaj ławy przy której spożywano codzienne posiłki, jedząc z jednej miski
fot. Brunhilda


Pokój sypialny chaty góralskiej z połowy XIX wieku
fot. Brunhilda


Narzędzia rolnicze
fot. Brunhilda


Sprzęt łowiecko – myśliwski
fot. Brunhilda


Dawne stroje podhalańskie starszej „gaździny” i starszego „gazdy”
fot. Brunhilda


Współczesne stroje: męski i kobiecy – lata osiemdziesiąte XX wieku
fot. Brunhilda


Drewniane przybory kuchenne
fot. Brunhilda


Rzeźba ludowa: Święty Ambroży – patron pszczelarzy
fot. Brunhilda


Wyroby hutnicze
fot. Mirmił


Tatrzańska fauna – kozice, orzeł
fot. Czesio1


Tatrzańska fauna
fot. Czesio1


Tatrzańska fauna
fot. Czesio1


Niedźwiedź brunatny
fot. Brunhilda


Milady w towarzystwie niedźwiedzia brunatnego,
który dobiera się do XIX–wiecznego ula

fot. Mirmił


misia i miś
fot. Athenais

Moglibyśmy zostać tam do wieczora! Czas jednak gonił, mieliśmy bowiem zarezerwowany stolik w restauracji „Adamo”.
_________________
 
 
Milczący Wilk
Zlotowicz


Wiek: 44
Dołączył: 18 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-06-24, 14:09   

7. Milczący Wilk


Spacer po zakopiańskim cmentarzu


W sobotę po śniadaniu, grupa w składzie Ace79, Yvonne, Milczący Wilk wybrała się na romantyczny spacer z Kościeliska do Zakopanego. Nocny opad śniegu spowodował, że cała droga była w iście zimowych warunkach, jak na zimową Stolicę Polski przystało. Droga prowadziła cały czas z góry, co sugerowało, że powrót będzie cały pod górkę i upłynęła na rozmowach o życiu i nie tylko. Mijaliśmy niezliczoną liczbę pensjonatów, w tle było widać chyba największy hotel w okolicy – Kasprowy oraz polanę Szymoszkową obleganą przez narciarzy. I tak doszliśmy do głównego punktu spaceru – Cmentarza na Pęksowym Brzysku. Jako, że byliśmy już w Zakopanem i tradycji góralskiej musiało stać się zadość, nie ominęła nas drobna opłata przy wejściu na cmentarz. Wszystkie groby były przysypane śniegiem, jednak od razu rzucił nam się w oczy grób Kornela Makuszyńskiego. W trakcie zwiedzania cmentarza, robione były zdjęcia, żeby upamiętnić to miejsce i zimowy klimat.


Cmentarz w Zakopanem
fot. Milczący Wilk


Cmentarz w Zakopanem
fot. Milczący Wilk

Następny nasz cel – a jak – to Krupówki. Tutaj lekkie rozczarowanie, bo niestety najbardziej znana ulica w Polsce przypomina pasaż handlowy. Jednak nam udało się napić grzańca i zjeść cos góralskiego w jednej z wielu knajpek. Jako, że koleżanka Ace79 zapragnęła coś zimnego i bezalkoholowego (śnieg nie wchodził w grę), odwiedziliśmy również … McDonalda.
Sam pobyt w Zakopanem, to zwiedzenie Muzeum Tatrzańskiego oraz wizyta na rynku pod Gubałówką.
Po obiedzie w restauracji Adamo, Ace79 oznajmiła, że ma dosyć rozmów o życiu i wraca samochodem do Kościeliska. W powrotnym spacerze zastąpiła ją misia, ze swoją super górniczą latarką. Po drodze spotkaliśmy dwie grupy młodzieży – jedna szukała … Krupówek, druga powiedziała coś miłego, jednak Milczący Wilk nie pamięta za bardzo, co. I tak w miłym towarzystwie dotarliśmy do domu Tomaszka.



I znowu w Kościelisku
fot. Milczący Wilk
 
 
Babie_Lato
Forowy Lektor


Wiek: 40
Dołączył: 12 Lis 2014
Posty: 757
Skąd: Wyk :)
Wysłany: 2018-06-24, 14:09   

8. Babie_Lato


Niekomrecyjne Zakopane


Po wyjściu z muzeum Tatrzańskiego odłam Sekcji Miejskiej J w składzie Babie_Lato i Roch ruszył odkrywać inną, nie-kurpówkową twarz Zakopanego.
Odbijając w lewo od Krupówek ruszyliśmy ulicą Kościuszki w stronę Równi Krupowej- spowitej we mgle. Z niej też powinien rozciągać się malowniczy widok na Tatry. Niestety- pogoda spłatała nam wszystkim figla i z podziwiania widoków nici.
Niezrażeni jednak dotarliśmy do ulicy Jagiellońskiej, którą wiedzie fantastyczny fragment Szlak Stylu Zakopiańskiego. Styl ten, o czym zapominamy, jest bardzo młody, początki datuje się na lata 90 XIX wieku. Twórcą jego jest Stanisław Witkiewicz.



Szlak Stylu Zakopiańskiego
fot. Babie_Lato

I tak, przy ulicy Jagiellońskiej mijaliśmy 3 przepiękne wille o równie uroczych nazwach: „Bałamutka”, „Ukrainka” oraz „Konstantynówka”.
Jednak głównym celem wędrówki ulicą Jagiellońską była Galeria Władysława Hasiora, którego Babie_Lato miała okazję spotykać osobiście – była więc to i sentymentalna wizyta.
Miejsce to jest magiczne, demoniczne i jakby wbrew powszechnej sztuce sakralnej Zakopanego.



Galeria Hasiora
żródło: www.zakopane.eu

Gra światła, muzyki, luster obijających prace W. Hasiora wywierają niezapomniane wrażenie. Żałowaliśmy, że wraz z nami nie dotarła tu reszta ekipy zlotowej.


Roch u Hasiora
fot. Babie_Lato

Ulicą Bronisława Czecha przespacerowaliśmy się pod skoczniami i ulicą J. Piłsudskiego wracaliśmy ku Krupówkom. Po drodze rozczarował nas brak klimatycznej karczmy w siedzibie Ratowników Tatrzańskich (jak ustaliliśmy – w 2013 roku zamknięto to jedno z ciekawszych miejsc w Zakopanem!), pocieszyliśmy się więc grzańcem w pobliskiej, miłej knajpeczce.


Puste zakopiańskie knajpeczki
fot. Babie_Lato


W knajpeczce dumnie siedzieliśmy w forowych koszulkach
fot. Babie_Lato
_________________
 
 
Mirmił
Zlotowicz
Ogórkowianin



Dołączył: 10 Wrz 2013
Posty: 37
Wysłany: 2018-06-24, 14:10   

9. Mirmił


Posiłek w zakopiańskim "Adamo"


Skończywszy wyczerpująca wędrówkę Krupowskim Szlakami nasza grupa nabrała apetytu na porządne jadło. Skierowaliśmy się do znanej z tego, że jest znana, Restauracji o włoskiej nazwie „Adamo”.
Z racji tego, że trzy kolory w logo restauracji przyciągają rzesze wygłodniałych taterników wcześniej nasz host Tomasz dokonał rezerwacji dla całej watahy wygłodniałych wilków (i wilczyc).
Zziębnięci z radością przekroczyliśmy próg „Adamo” i skierowani przez życzliwego kelnera rozsiedliśmy się w okazałej Sali kulinarnego przybytku.
Sala, choć okazała niczym Sala Kolumnowa na Wiejskiej ledwo co pomieściła naszą grupę. Po zabraniu dodatkowych krzeseł z Sali obok (na szczęście odbywał się tam coroczne spotkanie Japończyków na Ziemiach Krakowskich, więc krzesła im były nie potrzebne) zabraliśmy się do przeglądania bogatej oferty z menu „Adamo”.
A było co wybierać, ślinka ciekła na sam widok proponowanych przysmaków i potraw. Pan Kelner, już bardziej stanowczy niż na początku, zaczął przyjmować zamówienia. Może trochę nazbyt stanowczo bo aż z lekka niesmacznie, a może to nasza wina, bo po co się pchaliśmy. W każdym razie zamawiać trzeba stanowczo, po żołniersku, głośno i wyraźnie. Prawda, Athenais?
Warto wspomnieć flagowe dania kuchni włoskiej zamówione przez członków naszej grupy, lasagne oraz spaghetti. Nie zabrakło również bardziej swojskich dań, na przykład żeberek. Nie byle jakich, bo pół metrowych, wyglądających jak żywcem wyjęte z serialu „Flinstonowie”. Czymże była by wizyta we włoskiej restauracji/pizzerii bez spróbowania pizzy z pieca? Osoby o odmiennych niż mięsożercy poglądach na temat spożywania zwierzęcego białka również znajda coś dla siebie w menu.



Posiłek w "Adamo". Od lewej: Anka, misia, Ace79, TomaszK, Beata i Milczący Wilk.
fot. Brunhilda


Co ten Mirmił zamówił? - zastanawia się johny
fot. Brunhilda


Czesio1 i PawelK pochłaniają swoje porcje obiadowe
fot. Brunhilda


Milady, Mirmił, Babie_Lato, Roch i johny wsłuchani w opowiadanie PawlaK
fot. Brunhilda


Jeszcze tylko deser i możemy uciekać do Kościeliska
fot. Brunhilda

Po skończonym posiłku udałem się w poszukiwania kelnera który nas obsługiwał. A był to quest rodem z „Władcy Pierścieni”. Sobie tylko znanymi sekretnymi przejściami kelner unikał mnie i co chwila pojawiał się to tu to tam.


No gdzie ten kelner? - wypatrują TomaszK z Beatą
fot. Brunhilda


Może nie chce od nas kasy? - uśmiecha się Babie_Lato
fot. Brunhilda

W końcu jednak udało mi się swoim własnym prywatnym ciałem zajść mu drogę i poprosić o rachunek dla naszej grupy. Po komendzie kelnera „SPOCZNIJ” spocząłem i wróciłem na salę.
Na jakość potraw nie skarżył się nikt z pośród tych którzy przeżyli. Jedno jest pewne. Magda G. Esler nie ma czego szukać w „Adamo” a my… a my jeszcze tam zajrzymy.
_________________

...zasadź na moim grobie orchidee...
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 40
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 8880
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-06-24, 14:10   

10. Yvonne


Podziękowanie dla Brunii i TomaszKa z Beatą


Myślę, że gdybym spytała uczestników spotkania w Kościelisku o to, które wydarzenie było najciekawsze, otrzymałabym bardzo różne odpowiedzi. Tak samo byłoby z odpowiedziami na pytanie o najzabawniejszą scenkę zlotu. Momentów tych wszak było sporo i można by długo o nich opowiadać snując wspomnienia dla potomnych lub dla tych, którzy na zlot przybyć nie mogli. Ale jestem przekonana, że gdybym zapytała o najbardziej wzruszającą chwilę tego weekendu, uzyskałabym identyczne stwierdzenie ze wszystkich ust. Mowa oczywiście o wieczornych podziękowaniach i wręczaniu upominków.
Doniosłe to wydarzenie miało miejsce w sobotni wieczór, gdy w nastrojowym i przytulnym salonie górskiego domu Beaty i Tomaszka, zebrało się już całe grono zlotowiczów.
Wtedy to nasi przemili gospodarze, Beata i TomaszK oraz gość specjalny, na cześć którego całe spotkanie zostało zorganizowane, czyli Brunia, zostali poproszeni o wyjście na środek pomieszczenia. Widać było po nich całkowite zaskoczenie. I wtedy się zaczęło. Przedstawiciele zlotowiczów – Milady, Czesio i Roch, rozpoczęli przemówienia oraz wręczanie upominków-niespodzianek. Padło sporo miłych i ciepłych słów wyrażających: radość ze spotkania i z poznania Bruni, która przecież uczestniczyła duchem we wszystkich naszych zlotach (któż nie pamięta wspaniałej puszki-niespodzianki, a raczej dwóch kartonów-niespodzianek otrzymanych od Bruni w Moryniu?), podziękowanie za gościnę w Tomaszkowej chacie oraz zadowolenie z tak pięknie rozpoczętego roku. Zlot w styczniu to przecież rzecz dotąd niebywała! I to taki zlot!
Pozwolę sobie teraz opisać w kilku słowach te prezenty-niespodzianki. Jeden z nich wręczono w dwóch egzemplarzach, Bruni i Gospodarzom. Był to przepiękny kalendarz na rok 2015 przedstawiający zdjęcia z miejsc samochodzikowych. Pomysł PawłaK okazał się wspaniały! Wszak rok składa się z miesięcy dwunastu, tak samo jak kanon przygód naszego ulubionego bohatera. Kalendarz otwiera zdjęcie wykonane podczas zlotu w Brześciu, na którym uśmiechnięci zlotowicze pozują (większość w nowiutkich koszulkach forowych, przywiezionych przez niezawodnego Czesia) na tle Wyspy Złoczyńców. Zamek w Malborku (nie muszę dodawać, że z Templariuszy, ale dla zasady dodam) obrazuje kolejny miesiąc. W marcu podziwiać możemy cudowną, troszkę tajemniczą sylwetkę kaplicy Templariuszy w Chwarszczanach, a także, nie mniej wspaniałą, sylwetkę naszego forowego paparazzo, misi. Kolejne miesiące to: klimatyczny dwór w Mrodze, Jeziorak, Zamek Chenonceau, Frombork, Praga (zdjęcie to wywołuje we mnie dreszcz, tak jest piękne i sugestywne), Szymbark, Fort Lyck, przystań w Siemianach oraz eksponaty pochodzące z kolekcji z Muzeum Złota w Bogocie, które zamykają rok, tak jak UFO kończy cykl. Kalendarz krążył z rąk do rąk i wzbudził ogólne wyrazy zachwytu, całkiem zasłużenie.
Ale przecież upominków było znacznie więcej.
Brunia dostała od nas również książkę Mariusza Szylaka „Zbigniew Nienacki. Życie i twórczość” z dedykacjami zlotowiczów. Osobno wspomnieć należy o kolejnym prezencie, który okazał się wspaniałym rękodziełem wykonanym w pracowni Rocha. Zamysł tegoż prezentu był symboliczny. Nasz kraj, który Brunia widzi przecież rzadko, jest bogaty w krainy różnorodne, a rozciąga się, jak każde dziecko wie (a wszak my jesteśmy duchem wciąż dziećmi) od morza do Tatr. Zatem postanowiliśmy połączyć to w całość i jedną rzeczą wyrazić obie te wspaniałości geograficzne. Roch wręczył Bruni wykonany przez siebie drewniany bucik, w którym pięknie osadzony został duży bursztyn, mieniący się różnymi odcieniami ciepłej żółci.
Gospodarze, Beata i TomaszK, oprócz wspomnianego wcześniej kalendarza, dostali kosz wypełniony różnymi smakołykami z dziedziny jadła i napitku oraz kolejne rękodzieło z toruńskiej pracowni: podwójną miseczkę wykonaną z drewna lipowego pochodzącego z roku … 1481! Należy przyznać, że zapachniało historią i powiewem dziejów, a to coś, co TomaszK, jako nasz Forowy Badacz lubi i ceni wysoko.
Po wręczeniu wyżej opisanych upominków nastąpiło ogólne ściskanie się obdarowanych z obdarowującymi połączone z wymienianiem podziękowań, wielokrotnymi buziakami w policzki i radosnymi uśmiechami na wszystkich twarzach.
Tak oto wprowadzeni w odpowiedni nostalgiczny nastrój, zlotowicze przeszli gładko do następnego punktu programu, w którym nostalgia ta mogła znów odbić się zwielokrotnionym echem w sercach wszystkich z nas. A punktem tym był oczywiście niezapomniany, emocjonujący konkurs przygotowany przez PawłaK.


https://www.youtube.com/watch?v=XdmoYcyjHKs
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 11357
Wysłany: 2018-06-24, 14:11   

11. Czesio1


Tatrzańska przygoda z "Fantomasem"


Nad Kościeliskiem powoli zapadał zmierzch. Za oknem wciąż prószył śnieg. Po dniu pełnym wrażeń Zlotowicze zasiedli przy stole by nieco odpocząć przy jadle i napitku. Wszyscy oczekiwali na przyjazd ostatniego uczestnika Zlotu, zbychowca, który dopiero wylądował w Krakowie po podróży z Amsterdamu. Obiecał szybko wskoczyć w samochód i jak na skrzydłach do nas dołączyć. Jak się później okazało plany te pokrzyżowała pogoda i awaria samochodu.
Tymczasem przy wesoło płonącym kominku Paweł przygotowywał się do zaplanowanego na wieczór konkursu, a pozostali prowadzili ożywione rozmowy. Korzystając z tego, że wśród Zlotowiczów mamy eksperta, a właściwie ekspertkę od języka francuskiego czyli Yvonne, Czesio1 postanowił zrealizować plan nagrania rozdziału Fantomasa. W tym celu zaprosił do udziału sześć osób, z którymi udał się dwa piętra wyżej w poszukiwaniu ciszy i spokoju tak koniecznych do zarejestrowania materiału.
Ponieważ głosem narratora miała być nasza ekspertka Yvonne, to trzeba było dobrać jeszcze trzy głosy damskie i trzy męskie, albowiem tyle osób występuje w trzecim rozdziale Fantomasa, który to rozdział Czesio przygotował z podziałem na role. I tak baronem został Milczący Wilk, fałszywym Pigeonem - johny, Tomaszem - Czesio1, ciotką Eveline - Milady, pokojówką Ace79 a w rolę książkowej Yvonne wcieliła się Athenais.
Zajęliśmy miejsca na dwóch łóżkach, Czesio1 wręczył każdemu plik stron z tekstem, w którym każdy miał swoja rolę oznaczoną wytłuszczonym drukiem, pośrodku na niewielkim pudełku miejsce zajął dyktafon w telefonie i rozpoczęliśmy czytanie.
Najpierw był długi monolog w wykonaniu narratora-Yvonne. Wszyscy z zapartym tchem słuchali tekstu, z wspaniale podkreślonymi francuskim akcentem, nazwami obcymi. Kilka minut czytania bez żadnej, nawet najmniejszej pomyłki w wykonaniu Yvonne minęło bardzo szybko. Rozpoczęły się dialogi, do głosu doszli pozostali czytający. Drobny, jakby nieśmiały głos Athenais, ale podkreślający niezwykłą osobowość książkowej Yvonne. Tubalny, siejący posłuch głos Milady, rzucającej jako ciotka Eveline Brion przekleństwami w kilku językach "caramba, porca miseria". Przerażony głos Ace79, która miała do odczytania krótki tekst pokojówki. Dobroduszny, elegancki głos Milczącego Wilka, który niezwykle wczuł się w rolę barona de Saint Gatien. Lekko zachrypnięty głos johny'ego doskonale pasował do nonszalancji, lekceważącego Pigeona. Kilka wersów dorzucił swoim głosem również Czesio1.
Nagranie rozdziału było świetną formą relaksu i przygody. Przebiegło niezwykle sprawnie i po mniej więcej pół godzinie lektorzy dołączyli do pozostałych Zlotowiczów.
Niestety w czasie nagrywania nikt nie robił zdjęć więc moja część relacji będzie ubrana tylko w plik dźwiękowy:


Tatrzańska przygoda z "Fatomasem"
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
misia
Zlotowicz



Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 1230
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2018-06-24, 14:11   

12. misia


Turniej "Jaka to melodia?"


W drugi, sobotni wieczór PawelK zafundował nam równie interesujący i ciekawy konkurs jak dnia poprzedniego, a mianowicie konkurs muzyczny. Podobno kilka dni wcześniej zamykał się w kuchni ( przy lodówce ) przed Anką i gromadził dla celów konkursowych muzykę z lat 60., 70. i 80. Musiał tego nagromadzić dużo, co najmniej 70 kawałków, bo odbyły się trzy etapy, przy czym tylko w pierwszym i drugim mieliśmy możliwość posłuchania muzyki i to „po łebkach”, bo w trzecim należało już wysilić mózgownicę i domyślać się, o co chodziło organizatorowi, przede wszystkim po podpowiedziach. Musieliśmy stworzyć drużyny i w tym błyskawicznie pomogła Yvonne sugerując odliczenie od 1 do 4 poprzez 16 osób i tym samym powstały wymieszane teamy:
JEDYNKI – Anka od PawlaK, Athenais, Milczący Wilk i misia
DWÓJKI – Ace79, Czesio, Roch i TomaszeK
TRÓJKI – Yvonne, Babie Lato, Beata od TomaszKa i johny
CZWÓRKI – Mirmił, Milady, Brunhilda i Anka od johnego
Przy czym pierwsze osoby z w/w teamów stały się kierownikami na podstawie lokalnych wyborów. Gdy ustaliliśmy ogólne zasady zabawy przystąpiliśmy od razu do niej. Pierwszy i drugi etap polegał na odsłuchiwaniu muzyki, a właściwie tylko jej pierwszych taktów, i odgadywaniu autora i tytułu po jak najkrótszym czasie. Pierwsze 20 + 20 kawałków zleciało bardzo szybko, każda drużyna miała po dziesięć szans. Jeżeli któraś miała problem z odgadnięciem, to następna wchodziła do gry. Mieliśmy okazję otrzeć się o muzykę takich wykonawców jak: Halina Kunicka, Filipinki, 2 + 1, ABBA, Queen, Mike Oldfild, Afric Simon, The Beatles, Modern Talking czy Kraftwerk. I na tym etapie swoją doskonałą wiedzą wykazali się m.in. Ace79, Anka od PawlaK, Yvonne czy Mirmił, ale to właściwie, dlatego, że byli kierownikami grup, a ci byli wytypowani do udzielania odpowiedzi za całą drużynę. Nad wszystkim czuwał, doprowadzał do porządku i przydzielał punkty PawelK. Po wyrównanej walce (prawie) przyszedł czas na etap trzeci, który polegał na odgadywaniu tytułu piosenki tylko po wybranym przez siebie wykonawcy z dostarczonej przez organizatora listy oraz po podpowiedzi od niego. Ostatecznością było odsłuchanie pierwszych taktów muzyki, ale z tego praktycznie nikt nie korzystał, bo wiązało to się z pomniejszoną ilością punktów do zdobycia. I tutaj na liście znaleźli się m.in. tacy wykonawcy jak: Czesław Niemen, The Doors, AC/DC, Republika, Maanam czy T.Love. I na ten przykład podpowiedzią do wybranego autora: Wojciech Gąsowski, było: „Samochodzikowo Tajemnica Tajemnic?. I kto zgadnie, co autor miał na myśli?.
Ostateczne wyniki konkursu wyglądały następująco:
I miejsce – drużyna nr 2 pod kierownictwem Ace79 – 33 punkty
II miejsce – drużyna nr 1 pod kierownictwem Anki od PawlaK – 32 punkty
III miejsce – drużyna nr 3 pod kierownictwem Yvonne i drużyna nr 4 pod kierownictwem Mirmiła – 24 punkty
Nagrodami była satysfakcja z udziału w konkursie i uścisk dłoni organizatora. Gdyby było więcej przygotowanych utworów to na pewno byśmy się dalej bawili, nie mniej jest to konkurs wart kontynuowania na zlotach, bo integruje, uczy walki zespołowej i pobudza szare komórki do myślenia. Dziękujemy PawlowiK za pomysł i prosimy o jeszcze na następnych spotkaniach.


Jaka to melodia?
_________________

"Praw­da leży pośrod­ku - może dla­tego wszys­tkim za­wadza" - Arystoteles
 
 
Nemsta
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2018-06-24, 14:12   

13. Roch


Pożegnanie


Ekipa bydgoska ogłosiła w sobotę wieczorem, iż wyruszy w niedziele o godzinie 8:00. Wszyscy wstali, aby ich pożegnać, ale nie sami zainteresowani. Śpiochy pojawiły się już po drugim śniadaniu.


Roch przy pożegnalnym śniadaniu
fot. Babie_Lato

Udaliśmy się do grupowego pożegnalnego zdjęcia, przed domem TomaszKa.


Grupówka przed domkiem TomaszKa
fot. Czesio1


Grupówka przed domkiem TomaszKa
fot. Czesio1

Każda z ekip otrzymała „glutki” od Babiego_Lata.
Pierwsza, zgodnie z planem, wyruszyła drużyna z Bydgoszczy. O godzinie 9:50 zasiedli do auta Yvonne, Ace79 i Milczący Wilk, udając się do grodu nad Brdą.
Chwilę po godz. 10 do Łodzi udali się Ania i Johny.
Wybiła 10:30 i w podróż wyruszył Ojciec Czesio1.
Milady i Mirmił oraz misia i Athenais udali się jeszcze do Zakopanego. Brunhilda z Beatą także. Wszyscy umówili się na obiad.
W tym czasie TomaszeK oraz Babie_Lato z Rochem sprzątali pobojowisko.
Babie_Lato i Roch wysadzeni przez TomaszKa pod Gubałówką i serdecznie się żegnający z gospodarzem zlotu, udali się na zakupy oscypkowo-drewniane, po czym skierowali się na dworzec kolejowy. Pociąg „Podhalanin” podstawił się wkrótce i czekając na odjazd, zastanawiali się, czy opuszczać góry. Na miejsce dotarli przed godziną 8 rano w poniedziałek.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.61 sekundy. Zapytań do SQL: 14