Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Czesio1
2018-06-29, 20:55
01 - Relacja z I Forowego Zlotu Radzyń Chełmiński 2012
Autor Wiadomość
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10518
Wysłany: 2013-07-12, 10:20   01 - Relacja z I Forowego Zlotu Radzyń Chełmiński 2012

I FOROWY ZLOT
RADZYŃ CHEŁMIŃSKI 2012

2-3 czerwca 2012 roku



Rozdział 1 - Czesio1


Jerzwałd


W dniach 2-3 czerwca 2012r. odbył się I Forowy Zlot Miłośników Pana Samochodzika. W zlocie brali udział: Aldona, Czesio1 (z córcią Kingą), Jacext (z żoną-kochanką Wienią), Johny (z żoną Anią), Milady (z osobą towarzyszącą Bartkiem-Milusiem), Nietajenko, Pan Tragacik, TomaszK. Nasze pierwsze w tak dużym gronie forowiczów spotkanie wyznaczyliśmy w Radzyniu Chełmińskim, gdzie 40 lat temu kręcony był serial „Samochodzik i Templariusze”. Zanim usłyszeliśmy pierwszy „szczał” z hakownicy otwierający nasz zlot w Radzyniu przeżyliśmy kilka niezapomnianych przygód podążając śladami Pana Samochodzika po mazurskiej ziemi.
Zlot zainaugurowaliśmy na cmentarzu w Jerzwałdzie, gdzie pochowany jest autor naszego ulubionego bohatera Tomasza NN, Zbigniew Nienacki. Pierwszy pojawił się tam Pan Tragacik, który nie zważając na pogodę, na zlot przybył autostopem z Siemian. Po nim pojawił się TomaszK, który od poprzedniego wieczora gościł w motelu w Radzyniu Chełmińskim, a dalej przybyli kolejno Czesio1 z córcią (wprost z lubelskiego Krzczonowa), Aldona (z Gdańska), Jacekxt z Wienią na motorze (z Piły), Nietajenko (z Olsztyna) oraz Milady z Milusiem (ze Zgierza). Brakowało już tylko Johny'ego z żoną, którzy nie mogli dojechać wcześniej do Jerzwałdu.



Od lewej: Nietajenko, Czesio1, Jacekxt, Aldona,
Milady, Miluś, Pan Tragacik i TomaszK

fot. Czesio1

Było kilkanaście minut po 11-ej dnia 2 czerwca 2012r. gdy uwieczniliśmy rozpoczęcie zlotu. Zapaliliśmy na grobie Nienackiego znicze i ruszyliśmy do domu, w którym kiedyś mieszkał Nienacki.
Obecny właściciel posesji pan Bogusław Godycki mimo natłoku zajęć, obiecał poświęcić nam kilka minut i opowiedzieć o autorze cyklu przygód Pana Samochodzika. Rozmowa odbyła się na tarasie domu gospodarza, skąd roztacza się piękny widok na jezioro Płaskie i słynny mostek.
Rozmowa nie była długa, ponieważ pan Godycki spieszył się na jeździeckie zawody a i nas czekała moc wrażeń o których wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy.
Na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z gospodarzem domu.



Pamiątkowe zdjęcie z obecnym właścicielem domu Nienackiego
fot. Jacekxt



Rozdział 2 - Aldona


Siemany, Gardzień


Po emocjach związanych z opowieścią Pana Godyckiego czekają na nas kolejne wrażenia. Jedziemy do Siemian. Czujemy oczywiście pewien niedosyt, chciałoby się posłuchać jeszcze…i jeszcze. Patrzymy na TEN dom, na TO podwórze, przed oczami mamy ciągle pamiętny mostek i toń jeziora.
Może następnym razem zostaniemy u Pana Godyckiego dłużej? Wypijemy herbatę przy stoliku, posłuchamy opowieści...



Słynny mostek przed domem Nienackiego
a w tle Jezioro Płaskie

fot. Aldona

Wehikuły czekają, odpalamy silniki. Jako pierwszy mknie Nietajenko, na końcu Aldona, wraz z którą jedzie Pan Tragacik. Ciekawe czy boi się beztroskich szaleństw na szosie swojej szoferki?
W dalszym ciągu pada rzęsisty deszcz. Jesteśmy przemoknięci. Jest cudownie. Po paru minutach jesteśmy w Siemianach. Ależ tu pięknie. Opady się uspokoiły, wyszło słoneczko.
Spokojnie i cicho. Zamawiamy w barze Szopa zupki, kawę i herbatę. Jacek zwraca się do Pani Barmanki – Pilarczykowa. Pani udaje, że nie słyszy a Aldona pęka ze śmiechu i z tego wszystkiego nie wie co w ogóle chciała zamówić. Bierze kawę, która smakuje jak… a tam, jest dobrze. Milady z Milusiem dzielą się zupką. Pan Tragacik w końcu się uśmiecha przy herbacie. Ojciec Czesław cudnie wygląda z młodszą córeczką. Wienia szybciutko zjada zupkę, Aldona łyka swoją domową bułeczkę. Lekko rośnie Jej ciśnienie po krótkiej rozmowie z Jackiem, który ma tak dziwne spojrzenie na świat, że tylko się pokłócić zostało. Dopiero po chwili stwierdza, że Jacek to Szaleniec i Ją podpuszcza. Otrzymuje od Jacka białego kwiatuszka, którego upina we włosy i który towarzyszy Jej od aż do Gardzienia.
Po skromnym, acz sytym posiłku, wędrujemy nad Jeziorak.



Jeziorak
fot. Aldona

Wszyscy zadowoleni a Czesia dzieciaczki wprost wniebowzięte. Wszędzie dookoła woda. Na pomoście Aldonie zaczyna kręcić się w głowie, a jako, że ma jakiś nieopisany lęk przed akwenami, szybko czmycha na stały ląd. TomaszK stoi na pomoście i nie ma zamiaru ruszyć, widać, że mu się podoba. Podpływa jakaś łódka Seniorita z turystami i Pan Tragacik łapie lianę i zaczepia o jakieś coś na pomoście.
Żegnamy Siemiany. Po krótkim zastanowieniu ruszamy na poszukiwanie ruin. Tu deszcz nie pozwolił nam na dokładne sprawdzenie w książce opisu terenu ale Nietajanko – leśny człowiek wie co robi i prowadzi nas w gęste krzaczory. Wokół paprocie do pasa, mokre liście, drzewa. Deszcz dalej pada ale jakoś nikt nie zwraca na to uwagi. TomaszK i Miluś przezorni - mają parasol, Aldona musi posiłkować się kapturem tak jak i Czesio. W najlepszej sytuacji jest Wienia z Jackiem – im nic nigdzie nie pada.
I są! Są ruiny dworku Jenny von Guestedt. Gdzieś tu właśnie były skrzydła boczne dworu, salon z oknami na park... a dzisiaj, dzisiaj zostało tylko trochę gruzu.



Resztki dworu Jenny von Guestedt w Gardzieniu
fot. Czesio1

Ale od czego mamy wyobraźnię? Z pewnością każdy widzi dworek w całej okazałości i świetności. O, tu dziedziniec, wozownia, gorzelnia i nawet widać herb na ścianie dworku.
Czas zmykać w dalsza drogę. Tym razem Aldona wyprzedza super wóz Milady ale Nietajenki nie dogoni. Gdzieś zniknęli Państwo Jackowie….O, są! I prowadzą dalej cały szyk wehikułów.




Rozdział 3 - Nietajenko


Szymbark


Z pobocza wyskoczył narowisty stalowy turkusowy rumak by poprowadzić resztę kawalkady na Szymbark. Najpierw wesoły konwój obrał kierunek na Iławę szosą siemiańską by dojechawszy do krzyżówki z drogą suską skręcić ostro w prawo. Jeszcze tylko kilka kilometrów i z lewej strony drogi wyłoniła się wioska Szymbark, nad którą górują ruiny wielkiego gotyckiego zamczyska usytuowane w niedalekiej odległości od Jeziora Szymbarskiego.
Zlotowiczom tylko w to graj. Każdy zaopatrzony w jakiś mechanizm utrwalający widziane obrazy ruszył zachwycać się ogromem murów, strzelistością dwunastu baszt, zgrabnością arkadowego mostu i urodą wieży bramnej.



Zamek w Szymbarku
fot. Pan Tragacik

Wieść gminna niosła, że we wsi mieszka staruszek opiekujący się zamczyskiem toteż zlotowicze wybrali stosowną delegację by ta sprowadziła dziadunia, który miałby otworzyć podwoje i uraczyć ciekawą anegdotą z historii zamku. W oczekiwaniu na powrót delegacji reszta kamandy schroniwszy się pod mostem w zamkowej fosie zajęła się kulinariami co skrzętnie uwieczniono na nagraniu. Dzielni wybrańcy powrócili ze smutną wiadomością o śmierci starszego pana, który od kilku lat zmagał się z wszelakimi chorobami. Zamek jednak zaofiarował się zlotowiczom pokazać ślubny córki nieodżałowanej pamięci starszego pana.
Po wchłonięciu sporej dawki informacji oraz nacieszeniu oczu zabytkiem zdecydowano ruszyć na Kamieniec Suski dawny Finkenstein. Jeszcze tylko fotografia spryzmowanych cegieł, zapewne pozostawionych tu przez kierownika Purtaka.



Spryzmowane przez Purtaka cegły
fot. Nietajenko

Jeszcze tylko umieszczenie wklejki forowej nad bramą, jeszcze tylko szczęk zamykanego zamka a już po chwili po zlotowiczach pozostał tuman poderwanego szutru i swąd spalonych opon...



Rozdział 4 - TomaszK


Kamieniec Suski


Z Szymbarku, przy padającym jeszcze chwilami deszczu, kawalkada ruszyła w kierunku Kamieńca, kierując się GPS-em Jacka. Po krótkim błądzeniu w Suszu dojechaliśmy w miejsce, w którym Tomasz w „Niewidzialnych”, postanowił swojej współpracowniczce Monice, zrobić wykład na temat historii Mazur. Tu także spędził dwa miesiące Napoleon Bonaparte, spotykając się podobno z Marią Walewską.


Pałac w Kamieńcu Suskim
fot. Pan Tragacik

Niestety Park otaczający pałac okazał się zamknięty, ogrodzony dwumetrowa palisadą z prętów, mogliśmy więc popatrzyć tylko z daleka i poczytać tablicę informacyjną.
Z pałacu zostały wprawdzie tylko ściany z oknami, ale nad frontem budynku ocalał piękny, kamienny tympanon z batalistycznymi rzeźbami, wzorowanymi chyba na Łuku Triumfalnym w Paryżu – działa, sztandary, kule armatnie i inna ówczesna broń.



Kamienny tympanon z batalistycznymi rzeźbami
fot. Milady

Wojenny fronton jest obecnie zwieńczony symbolem zdecydowanie pacyfistycznym – ogromnym bocianim gniazdem. Nietajenko i Milady koniecznie chcieli obejść ogrodzenie i zwiedzić ruiny, wykorzystując jakieś boczne wejście, znane im chyba z internetu, ale zostali skutecznie zniechęceni przez kamery monitoringu i marudzenie niektórych zlotowiczów. Po nalepieniu i sfotografowaniu samochodzikowej naklejki, kawalkada ruszyła dalej, już bez postojów, w kierunku docelowym – do Radzynia Chełmińskiego.



Rozdział 5 - johny


Radzyń Chełmiński - nauka tańca


W tym samym czasie gdy wesoła ferajna poszukiwała śladów Pana Samochodzika główny organizator zlotu Johny dopiero szykował się do wyjazdu. Zatrzymało go bowiem w rodzinnym mieście niezwykłe wydarzenie. A jakie? Niech sam opowie:
„Otwieram oczy i patrzę na niebo. Pogoda jak to się mówi so, so. Za chwilę na szkolne boisko wybiegnie mój syn aby zagrać finał mini EURO 2012 a ja mam mu kibicować… Niby wszystko fajnie tylko, mniej więcej 300 km dalej w Jerzwałdzie grupa wariatów podobna do mnie zaczyna spotkanie szumnie nazwane I Zlotem Miłośników Pana Samochodzika. A mnie tam być nie może! A wszystko to przez tego łotra – Ojca Prowadzącego Czesia. Zamiast przyjechać od razu do Radzynia Chełmińskiego gdzie mieliśmy się pierwotnie spotkać to zachciało mu się szukać śladów Pana Tomasza, nie wiadomo gdzie i po co, chyba tylko po to żeby mnie wkurzyć. Już ja się z nim policzę jak się spotkamy!
Czas włóczy się niemiłosiernie, dziecko moje pełne łez po porażce w finale z pierwszakami a mnie nic nie może wzruszyć. Tylko jedna myśl mi przyświeca – jechać, jechać, jechać…
No i w końcu wyjeżdżam z Łodzi. Korki jakieś masakryczne mimo, że to sobota. Uff, w końcu udało się wyjechać na prostą. Przed Toruniem wjazd na autostradę i już w głowie słyszę prośbę harcerzy i Bigosa: Stówą panie Tomaszu. Po chwili osiągam żądaną prędkość, 120, 140, 160, 180 km na godzinę cztery cylindry niezawodnego wehikułu równo pracują a dystans do Radzynia zmniejsza się coraz bardziej. Zjazd drogą na Wąbrzeźno i po chwili jestem u stóp monumentalnego zamczyska, które tyle razy podziwiałem w serialu „Samochodzik i Templariusze”.



Zamek w Radzyniu Chełmińskim
fot. Nietajenko

Na miejscu jest już jeden wariat, który jak się dowiedział o naszym spotkaniu to przyjechał do nas specjalnie z Bydgoszczy.
Teraz nastąpi najbardziej dramatyczna chwila, za chwilę zjedzie niejaki Czesio1 wraz z resztą ferajny. Ale na razie, gdzie oni są ci wszyscy moi przyjaciele?
Oto są, oto są, wszyscy są! Przyjaciele moi starzy z wielu stron. Jaki pochód, co za pochód, co za piękny krok. I ramiona wyciągają do mnie mówią: Chodź!
Czesio – co za fajny gość! Jakoś tak trochę inaczej go sobie wyobrażałem. Czuję w kościach, że bratnia dusza!
Pan Targacik vel Trabancik – tak to on, widziałem go już wcześniej na zdjęciach. Niezły globtroter.
Milady – nick w pełni oddaje rzeczywistość
Miluś – adorator Milady – chłopie czemu się jeszcze nie zalogowałeś
Aldona – to ona słucha metalu łałłłłłłłłł….
Jacek i Wienia na dwukołowym rumaku – hmm czy Ci ludzie na pewno mają tyle lat ile deklarują???
Nietajenko – jego długie włosy to jest coś co lubię!
TomaszK – Mój imiennik z Krakowa – postać nietuzinkowa!
Czołem Waszmościom i Waćpannom zatem i do zabawy proszę. Na odzew długo czekać nie trzeba. Łazimy, gadamy, siorbiemy browarka a ja sobie myślę, że znamy się nie od kilku chwil ale co najmniej od kilku lat. Nawet złość na Czesia ustąpiła z mety.
Tak się wyluzowałem, że tańców mi się zachciało! A więc do dzieła a co tam. W tym miejscu muszę dodać, że do różańca to może ja i jestem ale do tańca to nie za bardzo. Nie wiem jak nauka tańca średniowiecznego mi wyszła ale ponoć aż tak bardzo tragicznie nie było!



Nauka tańca na zamku
fot. Milady

Myślę teraz sobie życie jest naprawdę piękne, chwilo trwaj (i nawet obecność żony u boku można jakoś znieść ).
Kasztelan w ręku smakuje jak najlepszy szampan prosto z Francji a pieczona w ognisku zwyczajna ma smak najbardziej wykwintnych wiktuałów.




Rozdział 6 - Pan Tragacik - zwiedzanie zamku, pokaz ognia


Radzyń Chełmiński


Na zawsze zapamiętamy postać Pana Przewodnika - elegancki mężczyzna w sile wieku, z siwym wąsem (no dobra, nie pamiętam czy aby na pewno miał wąsa, ale sprawdziłem na zdjęciach). Wyprostowana sylwetka potwierdzała, iż jest to były żołnierz, a jego pasja do historii zamku była równie widoczna jak wspomniany wąs. Hakownica została nabita i opróżniona po raz pierwszy, a my w oczekiwaniu na drugą dawkę prochu udaliśmy się pod przewodnictwem Wąsacza (nie mylić z Brodaczem) do zamkowych piwnic gdzie królowała makieta zamku.


Makieta zamku w Radzyniu Chełmińskim
fot. Czesio1

Dowiedzieliśmy się tego i owego o historii budowli, jej oryginalnym wyglądzie i krajobrazie wokół. Jeziora co prawda nie ma, ale cały teren obecnego zamczyska był kiedyś pod wodą więc czasem niedaleko od rzeczywistości do fikcji. Opowieść o twierdzy umilały nam fotosy z serialu „Samochodzik i Templariusze” zdobiące surowe, ceglane mury.
Z piwnicy goszczącej makietę przeszliśmy do kostnicy, gdzie przez właz spuszczano zwłoki nieszczęsnych gości zakonnego szpitala, którym nie pozostało już nic innego jak liczyć na to, że nie zostanie przeoczone ich cudowne zmartwychwstanie - tak, jedynie czekając kilka dni można było się upewnić czy pacjent jest jeszcze pacjentem czy już może denatem.
Zmęczeni dreptaniem po schodach i zamkowych posadzkach mogli spocząć na inkwizycyjnym krzesełku, które pobudza do życia lepiej niż Doppel Herz!
Ale czy aby na pewno robi to najlepiej? Może być coś lepszego, a tym czymś jest wychylenie odpowiedniego naczynia i odlania odpowiedniej ilości ciekłych substancji wprost w czeluści gościnnego żołądka, łaknącego w tamtym czasie ciepła. Tak, ciepła mieliśmy pod dostatkiem. Zatem gdy TomaszK dał potężny sygnał do dalszego zacieśnienia więzów poznaliśmy się jak należy, po imieniu, po łyczku, po nitce do kłębka i prawy do lewego.
Noc zawładnęła zamkowym dziedzińcem. Nami zawładnął blask pochodni. Na podwyższeniu grupa rozochoconym młodzieńców bawiła się i jednym i drugim podsycając już wtedy skaczące w nas iskierki.



Pokaz ognia na dziedzińcu zamkowym
fot. Aldona

Nie było zimno, było zamkowo, było upiornie miło. Pokaz połykaczy ognia odbył się bez ofiar, co było chyba większym zaskoczeniem niż ilość spożytej wtedy rozpałki do grilla czy sposób w jaki rozgrzany pokazami na scenie młodzieniec, wystrojony w stylu „z epoki” starał się rapować.
W piwnicy głównej, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu Pan Tomasz biegał z harcerzami, a lat kilkaset rycerze zakonni ukrywali skarby Templariuszy, przed ustawionymi w rzędach krzesłami, na płótnie białym niczym suknia zamkowego ducha, kadry serialu z Panem Mikulskim w roli głównej oświetlały nam serca i umysły. Niektórym bardziej serca. Karen jak żywa stała przed nami i uroczo knuła, Pan Samochodzik jak zwykle frajerzył – stary kobieciarz. Niedługo w noc zastanawialiśmy się, która z Pań bardziej nas oczarowała bowiem część naszej świty udała się na spoczynek, a druga część na zamkową wieżę. Nie wierzycie?




Rozdział 7 - Jacekxt


Radzyń Chełmiński - poranne rozmowy przy kawie, pożegnanie z zamkiem


Ranek drugiego dnia Zlotu powitał wszystkich słoneczkiem. Nie wszyscy jednak spali na Zamku. Aldonka z przestrachu przed Duchami, TomaszK dlatego, ze już od dwóch dni krzątał się po Radzyniu, Jacek z Wienią ze względu na podeszły wiek, postanowili spędzić noc w hoteliku obok Zamku.
Gdy goście hotelowi jedli śniadanko, reszta zlotowiczów dołączyła do nich. Przy porannej kawie i herbatce rozpoczęły się tak wesołe i ożywione rozmowy, że o mało co, zlotowicze zapomnieli o istnieniu Zamku.



Rozmowy przy porannej kawie
fot. Czesio1

Wszyscy więc gremialnie pomaszerowali na Zamek. Kto miał ze sobą książkę z serii „Pan Samochodzik i Templariusze” zbierał w niej podpisy uczestników upamiętniające Zlot.
Ale czas nawet na zamku upływa szybko. TomaszK, Tragacik i Czesiu z rodziną mieli bardzo daleko do domu, więc trzeba było ruszać. Bardzo gorąco pożegnano się z kustoszem zamku (który na pewno jest synem „Brodacza” z serialu „Samochodzik i Templariusze” ). Kustosz zamku obiecał, że koniecznie dołączy do rodziny samochodzikowej na forum.
Wehikuły uczestników wyruszyły z zamku bardzo uroczyście, jakby sam Wielki Mistrz Zakonu NMP opuszczał zamek wracając do Malborka.
Pochód wyjeżdżających wehikułów rozpoczął motocykl Jacka i Wieni.
Nim wyłonili się z bramy, Jacek ucałował sztandar zamku, który niczym flaga startowa na rajdzie, pochylał się nad każdym opuszczającym zamek.
Za motocyklem wyjechały z bramy auta Czesia, Johny’ego, Nietajenki, TomaszaK, Aldonki i Milady.
Tuż pod zamkiem auta zatrzymały się, by pożegnać Czesia, TomaszaK i Tragacika, którzy musieli już jechać w stronę swym domostw. Jakby ktoś z dala przypatrywał się zebranym , stwierdziłby, że to jakaś naprawdę bliska i kochająca się rodzina żegna się z sobą. TomaszK, Tragacik i Czesiu zostali wyściskani i wycałowani za wszystkie czasy.
Czas było ruszać. Czesiu z rodzinką, TomaszK i Tragacik w kierunku swych domów, zaś reszta na cmentarz w Radzyniu i do Kortumowa , czyli Okonina, w poszukiwaniu miejsc z serialu „Samochodzik I Templariusze”.
Pojazdy kawalkadą powoli opuszczały podzamcze.
A przez Zamkiem stał kustosz i długo machał odjeżdżającym na pożegnanie. Tak jak w filmie robił to Brodacz… (to na pewno jest syn Brodacza…)



Kustosz zamku żegnający Zlotowiczów
fot. Jacekxt



Rozdział 8 - Milady


Okonin (filmowe Kortumowo)


Po pożegnaniu z Kustoszem kawalkada skierowała się na cmentarz w Radzyniu Chełmińskim. Na cmentarzu rozpoczęły się poszukiwania pomnika, za którym skrył się filmowy Pan Tomasz w oczekiwaniu na Bahometa.
Poszukiwania nie trwały jednak długo. Troje samochodzik–zapaleńców odegrało za tymże pomnikiem fragment sceny z filmu. W rolach głównych wystąpili: Nietajenko, Johny i Milady.



Nietajenko, johny i Milady odgrywają scenę z serialu
„Pan Samochodzik i Templariusze”

fot. Jacekxt

Obecność zlotowiczów należało oczywiście uwiecznić za pomocą forowej naklejki. Nie chcąc bezcześcić cmentarza wszyscy zgodnie postanowili przykleić naklejkę na …słupie nieopodal cmentarza. Honory czynił Nietajenko. Mam nadzieję, że naklejka przetrwa tam do następnego zlotu w Radzyniu Chełmińskim, który odbędzie się za rok.
Po opuszczeniu cmentarza i uwiecznieniu swojej obecności naklejką samochodzikofani wyruszyli do kościoła w Okoninie. Kościół w Okoninie w serialu „Samochodzik i Templariusze” odegrał rolę kościoła w Kortumowie.



To tu stał zaparkowany wehikuł Tomasza przed Kościołem w Kortumowie
fot. Aldona

Kilka ujęć dotyczących kościoła w Kortumowie nakręconych zostało również w kościele w Radzyniu Chełmińskim. Niestety kościół w Okoninie był zamknięty, do wnętrza można było zajrzeć jedynie przez żelazną kratę.
Z zewnątrz natomiast prowadzone były prace remontowe. Tak więc forowicze zwiedzili kościół jedynie pobieżnie, ale nawet to wystarczyło by poczuć atmosferę tajemniczego Kortumowa. I tutaj zlotowicze pozostawili po sobie ślad w postaci naklejki z logo forum.
Nikt nie chciał pierwszy odjeżdżać spod kościoła, był to bowiem już ostatni punkt zlotu. Niestety chwila rozstania zbliżała się nieubłaganie. Ciężko rozstać się z przyjaciółmi, kiedy jeszcze tak wiele ma się im do opowiedzenia. Pożegnanie było bardzo wylewne, padły obietnice spotkania się w tym miejscu za rok. Uczestnicy zlotu rozjechali się każdy w swoją stronę, każdy zapewne czuł w duchu żal, że wszystko trwało tak krótko i obiecywał sobie powrócić tu za rok byśmy wszyscy znowu mogli podać sobie ręce, wyruszyć w poszukiwaniu przygody, bez względu na aurę, a na koniec zasiąść wspólnie przy Czesiowym winie i opowiadać, opowiadać, opowiadać...



Pożegnania nadszedł czas...
fot. Jacekxt

DO ZOBACZENIA ZA ROK!!!
(a może nawet wcześniej)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 42
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 10518
Wysłany: 2013-07-12, 12:54   

I jeszcze brakujące do relacji mapki wraz z opisem miejsc samochodzikowych.



1) Restauracja w Suszu
„Zjedliśmy obiad w Suszu, w restauracji, która nazywała się „Warmianka”, choć Susz nie leży na terenie Warmii i Mazur, ale na Powiślu.”
2) Ruiny dworku w Gardzieniu
„Na jednym z takich ostrych zakrętów leży wieś Gardzień, gdzie (…) stoją ruiny dworu budowanego w kształcie podkowy. (...) Gdy przyjechaliśmy tam wczesnym popołudniem, padał deszcz(…)”
3) Dom Wągrowskiego
„Wągrowski (...) mieszka we wsi Bądze na drodze do Starego Dzierzgonia.”
4) Biwak nad jeziorem Płaskim
„Biwak (...) zorganizowaliśmy na małej polanie nad Jeziorem Płaskim. Było to miejsce do tego celu specjalnie przeznaczone, (…)”
5) Pałac w Kamieńcu
„Ten pałac (...) upamiętnił się pobytem niezwykle interesującej kobiety. Nazwisko jej brzmiało Maria Walewska. (...) Ta miejscowość i pałac nazywały się wtedy Finckenstein i były rezydencją pruskich junkrów von Finckensteinów.”
6) Domek letni w Siemianach
„Krostek ma letni dom w Siemianach (...)”
„Pan Samochodzik i Niewidzialni”

7) Zamek nad jeziorem Zmierzchun
„Ruiny (zamku nad jeziorem Zmierzchnu – dop. Czesio1) porosła wysoka trawa, kikuty sterczały pośród starych buków, które wyrosły na niewielkim wzgórzu zamkowym.(...) A tymczasem w ruinach zamku (…) ujrzałem kilka pryzm starannie ułożonych renesansowych cegieł, pochodzących z rozbiórki.”
„Pan Samochodzik i Winnetou”

8) Miejsce ucieczki Romana przed kolegami
„To była szosa z Jerzwałdu do Susza. (...) I nagle w głuchy odgłos naszych kroków wdarł się czyjś krzyk. (...) Domyśliliśmy się: chłopcy dopadli Romana na krzyżówce.”
9) Miejsce zatonięcia ciężarówki
„Muszę jednak przyznać, że pan Tomasz bezbłędnie określił drogę, którą uciekali hitlerowcy z ciężarówką. Między Dobrzykami a Jerzwałdem skręcili w lewo na polną drogę. Usiłowali przedostać się przez jezioro w najwęższym miejscu, a więc przez ten przesmyk.”
10) Przylądek Sandacza
„— Przylądek Sandacza leży w północnej części Jezioraka.”
11) Miejsce pertraktacji Franka z Krawacikiem
„Wyobraźcie sobie podłużny, zadrzewiony po brzegach półwysep wchodzący w szeroko rozlaną toń jeziora. Wydłuża go jeszcze piaszczysta ostroga, przez którą przelewają się zielonkawe fale.”
12) Obóz harcerzy
„Na rozległej łące nad jeziorem stały długie rzędy namiotów. Po jednej stronie obozu mieszkały harcerki, po drugiej harcerze; w środku znajdował się wielki plac apelowy z wysokim masztem, na który wciągano sztandar.”
13) Lisia nora z mapą
„Chciałeś tę mapę, Franek? (...) Ona leżała pod twoim nosem. W lisiej jamie, w korzeniach tego suchego drzewa na Bukowcu, gdzie kiedyś mieliśmy swój biwak.”
14) Przeprawa promowa
„Prom, który na drugą stronę, dość wąskiego w tym miejscu, jeziora przewoził samochody i podróżnych, był właśnie zepsuty i obiecywano go uruchomić nie wcześniej niż za godzinę, (…)”
„Nowe przygody Pana Samochodzika”

15) Willa Lejwody
„Między leśnictwem Rożek i Siemianami, nad niewielką zatoczką (…) wystrzelały w górę dwie pokaźne wille, jedna o dachu jednospadowym, a druga z płaskim dachem i dużym tarasem. Ta była zapewne własnością pana Lejwody.”
16) Miejsce przechwycenia pirackiej omegi
„Tuż za nami na Widłąg wpłynęła łódź motorowa z groźną niewiastą, która (...) wspierając się na wiośle jak na halabardzie, przelazła na omegę i, pokręciwszy się w kokpicie, z triumfem ukazała naszym oczom czarną flagę z trupią czaszką i piszczelami.”
17) Tomasz z Psychologiem wspierają „Krasulę” w walce ze szkwałem.
„Cumulonimbus zjawił się cicho, podstępnie, zdradliwie, bez żadnych zapowiadających go grzmotów i piorunów. (...) Wsparci nogami o piasek dna - usiłowaliśmy utrzymać jacht dziobem do fali.”
„Pan Samochodzik i Złota Rękawica”





1) Zamek w Radzyniu Chełmińskim
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”


2) Cmentarz w Radzyniu Chełmińskim
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”


3) Kościół w Okoninie czyli w filmowym Kortumowie
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”


A na koniec film ze zlotu w Radzyniu Chełmińskim:

I Forowy Zlot Radzyń Chełmiński 2012

https://youtu.be/yCjVJbYPuf4

autor: Jacekxt
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.47 sekundy. Zapytań do SQL: 14